9/18/2016

Gdy coś się sprzedaje to trzeba to wykorzystać



Często łapiemy się na tym, że kupujemy daną książkę dlatego, że jest bestsellerem, została sprzedana w milionach egzemplarzy, czy też była w pierwszej dziesiątce w rankingu jakieś księgarni. Kupując z tych powodów jeszcze bardziej sprawiamy, że dana książka jest popularna. Nie mówię, że to jest złe, ale nie wszystkie książki zasługują na miano bestsellerów, a nimi są.

Kierujemy się napisami „najlepiej sprzedająca się książka tego roku”. Czytamy ją i okazuje się, że ona wcale nie jest taka świetna i zastanawiamy się dlaczego jest taka popularna. 

Ale dziś nie o tym. Ostatnio odniosłam wrażenie, a raczej wcześniej to zjawisko się pojawiło, ale teraz nasila się co raz bardziej, a mówię tutaj o tym, że jak coś się sprzedaje to trzeba to wykorzystać i zarobić na tym jeszcze więcej.  

Wiele książek, które widziałam w internecie oraz te, które w ostatnim czasie do mnie trafiły miały na swoich okładkach porównania do "Zaginionej dziewczyny", czy też "Dziewczyny z pociągu". Rozumiem gdyby takie porównanie pojawiło się na jednej, czy też dwóch książkach, które naprawdę mają podobny klimat do tych dwóch dzieł, ale napis głoszący” dla fanów tej i tej książki” pojawia się praktycznie na co drugiej książce. Czy to jest normalne? Nie. Rozumiem, że reklama i tego typu sprawy i że trzeba zarobić i wypromować książkę, ale czasem trzeba po prostu ruszyć trochę głową i wymyślić jakąś fajną akcję związaną z powieścią, a nie po raz setny dawać porównanie do najlepiej sprzedających się bestsellerów. Może na początku to było fajne, ale teraz stało się to dla mnie irytujące i gdy widzę coś takiego na okładce kolejnej książki to nie wpływa to na mnie tak jak oczekiwali tego ludzie zajmujący się reklamą książki. Wprost przeciwnie o mnie zniechęca do jej przeczytania. 

Nie czytałam ani "Zaginionej dziewczyny" ani "Dziewczyny z pociągu", ale słyszałam wiele opinii z o obu książkach. I porównanie do "Dziewczyny z pociągu", która podobno jest bardzo kiepska i nie wiadomo czemu stała się bestselerem, nie zachęca mnie do sięgnięcia po daną pozycję. 

Moim zdaniem ten zabieg wcale nie sprawi, że czytelnicy będą sięgać po te pozycje, bo tego już jest za dużo. Wydaje mi się, że czasem wydawnictwom chodzi głównie o pieniądze. W sumie zawsze chodzi gównie o pieniądze. 

Porównania stały się nową opcją w reklamie. Nie mamy pomysłu na wypromowanie danej książki, a porównajmy ją do jakiegoś światowego bestsellera. Na pewno się sprzeda. 

Kolejną kwestią którą chciałabym poruszyć to tematy powielane w wielu powieściach. Gdy jakaś książka z danym motywem się sprzedaje wykorzystują to też inni autorzy. Były motyw miłości wampira z dziewczyną. Nie ma co ukrywać, że na Zmierzchu zarobiono miliony. Meyer pisząc swoją serie nie dokonała jakiegoś odkrycia, bo motyw wampirów był wprowadzony do popkultury już wcześniej tylko nie był on tak popularny. I nagle mamy historię wampira i dziewczyny, którą ludzie chcą czytać, a inni autorzy to wykorzystują. Powstało dziesiątki książek dokładnie z tym samym motywem. Bo skoro Zmierzch się sprzedał to ta sama historia tylko w innej książce również powinna prawda? To tylko jeden przykład bo motywów, które powtarzają się w co drugiej książce jest mnóstwo. 









Udostępnij ten wpis /span>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Jeżeli czytasz wpis to zostaw komentarz. Zajmie ci to minutkę a dla mnie ważna jest twoja opinia.

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.