2/22/2014

#01 - Oko w oko z EivLadris

#01 - Oko w oko z EivLadris

Dziś pierwszy wpis z nowej akcji na moim blogu "Oko w oko", czyli seria wywiadów z ludźmi z pasją i nie tylko.Przed wami wywiad z siedemnastoletnią Eweliną. Kim jest ta dziewczyna, że postanowiłam zadać jej kilka pytań? Otóż Ewelina jest vlogerką. Na swoim kanale na YouTube "EivLadris" tworzy filmy, w których opowiada o ulubionych książkach, filmach i serialach. A teraz poznajcie ją lepiej!





1.Jak zaczęła się twoja przygoda z YouTube?

-Dwa lata temu bardzo zainspirowałam się działalnością amerykańskich vlogerów i chciałam również mieć swój kanał. Przeżywałam wtedy wyjątkowo jakąś książkę, którą właśnie czytałam i miałam ochotę dzielić się swoimi przemyśleniami na jej temat z całym światem, więc stwierdziłam: hmm czemu by ich nie nagrać i nie wrzucić na YouTube? Tak też zrobiłam i jakoś tak wyszło, że zajmuję się tym do dziś.

2.Od kiedy prowadzisz kanał na YouTube?

-Od stycznia 2012.

3.To co robisz na YouTube traktujesz tylko jako pasję,czy wiążesz z tym swoją przyszłość?

-Jak na razie jest to jedynie moje hobby. Czerpię przyjemność i z dzielenia się moją pasją, a także z rozmów z widzami, którzy często okazują się wspaniałymi, ciekawymi ludźmi. Może w przyszłości będę miała więcej czasu i możliwości na częstsze kręcenie i zyskam jeszcze szerszą publiczność, ale jak na razie wolę nie wyprzedzać faktów. Zobaczymy,jak to będzie.

4.Jak zmieniło się twoje życie od pierwszego filmiku?

-Zdecydowanie polepszył się mój image ;) Zmieniłam się zarówno pod względem psychicznym i fizycznym, trochę dojrzałam. Poza tym dzięki swojej internetowej działalności poznałam wspaniałych ludzi,o których istnieniu inaczej nie miałabym pojęcia.

5.Czym interesujesz się poza tworzeniem filmików na YouTube?

-Szczerze, to jestem dość nudną osobą. Aktualnie oprócz chodzenia do szkoły zajmuję się też nauką języka hiszpańskiego, która (o dziwo) jest dla mnie przyjemnością. Interesuję się również modą oraz fotografią.

6.Jakie książki czytasz ?

-Nie ograniczam się do jednego gatunku. Najczęściej interesuje mnie tematyka książek młodzieżowych, ponieważ wtedy mogę utożsamić się z bohaterami i bardziej wczuć w akcję, ale jeśli książka jest ciekawa i dobrze napisana, to będę czerpać z niej przyjemność niezależnie od tego, w jakim dziale księgarni ją znalazłam.

7.Czy korzystasz z książek elektronicznych?Myślisz,że wyprą tradycyjne książki?

-Nie jestem wielką fanką ebooków. Czasem pokuszę się na ściągnięcie jakiejś książki w pdfie po to, żeby móc mieć ją zawsze przy sobie na telefonie i sięgnąć po nią w razie nagłego napadu nudy. Najczęściej są to niezbyt ambitne lektury nadające się do czytania w tramwaju, które mogę przerwać w dowolnym momencie i wrócić do nich kiedy indziej. Swoje ukochane książki jednak zdecydowanie wolę mieć w formie papierowej i sądzę, że jest wielu takich pasjonatów jak ja i tradycyjne książki nie znikną z półek w najbliższej przyszłości.

8.Jaka jest twoja ulubiona książka z dzieciństwa?

-Temu tematowi poświęciłam cały filmik, ponieważ uważam, że książki z dzieciństwa miały duży wpływ na kształtowanie mojej osobowości.Jeśli chodzi o konkretny tytuł, to nie mogę nie wspomnieć o serii "Harry Potter", której fanką jestem do dziś.

9.Gdybyś mogła być przez jeden dzień bohaterem/bohaterką z książki którego byś wybrała? 

-Trudne pytanie! Zdecydowanie chciałabym mieszkać w świecie "Nocnych Łowców" wykreowanym przez Cassandrę Clare w seriach "Dary Anioła" i "Diabelskie Maszyny". Moją ulubioną bohaterką jest chyba Tessa, ale jej życie jest dla mnie zbyt skomplikowane, więc powiedzmy, że wybrałabym Clary Fray. 

10.Jak reagują twoi znajomi na to, że czytasz książki i działasz aktywnie na YouTube ?

-To, że czytam, nie jest czymś zaskakującym, ponieważ większość moich znajomych również lubi spędzać wolny czas zanurzając się w lekturze. Odkrycie mojego kanału było dla nich zaskoczeniem, ale wszyscy podchodzą do tego pozytywnie, a niektórzy wiernie oglądają moje filmiki i wspierają mnie w "jutjubowej" działalności (pozdrawiam Oskara)

11.Czy rodzina wspiera cię w tym co robisz ? 

-Niekoniecznie. To znaczy, nikt nie ma nic przeciwko temu, że emocjonuję się czymś przed kamerą, a potem wrzucam to do Internetu. Rodzice ufają mi, więc mnie nie sprawdzają, a że nie są specjalnie zainteresowani tym, o czym mówię w swoich filmach, to w ogóle nie mają potrzeby ich oglądać.

12.Jakie rady dałabyś osobom, które chcą rozpocząć swoją przygodę z YouTube?

-Po prostu próbujcie. Jeśli nie uzyskacie takiej reakcji widzów, jakiej oczekujecie, nie przejmujcie się. Z robieniem filmików jest jak ze wszystkim: trening czyni mistrza. Pewności siebie i łatwości mówienia przed kamerą nabiera się z czasem, więc znajdźcie swój temat i do dzieła!

13.Czy pamiętasz wiadomość albo komentarz od stałego widza, który sprawił ci ogromną przyjemność?

-Wszystkie pozytywne komentarze są dla mnie ogromnie miłe i dają mi motywację do dalszego działania. To wspaniałe, kiedy ludzie dają znać, że doceniają to, co robię, a co więcej, oglądanie mnie sprawia im przyjemność. Chyba jednym z największych komplementów było dla mnie, kiedy czytelnicy "Diabelskich Maszyn" twierdzili, że przypominam im Tessę. Uwielbiam być porównywana do książkowych bohaterek ;)

14. Czy zdarzyło ci się usłyszeć słowa krytyki co do twojego kanału na YouTube? Jeśli tak to jak to przyjęłaś?

-Osobiście rzadko mam do czynienia z tzw. "hejterami", a jeśli już to zupełnie nie zwracam uwagi na ich bezsensowne (często niepoprawne ortograficzne) komentarze. Konstruktywna krytyka to jednak zupełnie co innego, więc kiedy ktoś kulturalnie zwraca mi na coś uwagę, jak najbardziej biorę to sobie do serca.

Na koniec chciałam bardzo podziękować Ewelinie za poświęcony czas na odpowiedzenie na pytania. 

Ewelino życzę ci, aby twoje filmiki były co raz lepsze no i oczywiście życzę ci fantastycznych filmów i książek do recenzowania, ale także czytelników, którzy docenią to co robisz. 

Na koniec zapraszam wszystkich na kanał EivLadris na YouTube.Jeżeli lubisz oglądać filmiki o kulturze na pewno znajdziesz coś tam dla siebie. 

http://www.youtube.com/user/EivLadris


2/15/2014

Zrób to sam !

Zrób to sam !
Wczoraj strasznie mi się nudziło, chociaż miałam bardzo dużo nauki. Wiecie jak to jest robicie wszystko byleby się nie uczyć. Postanowiłam stworzyć książkę z cytatami, która ma wyglądać jak stara. Czy mi się udało ? To już pozostawiam do waszej oceny.

Na początku wydrukowałam cytaty. Następnie zrobiłam pół szklanki mocnej herbaty, którą wylałam na tacę. Kartki z cytatami najpierw pogniotłam a następnie maczałam w herbacie.


                 Następnie kartki trzeba było wysuszyć, więc zostawiłam je na kilka minut na grzejniku.



                                         




                                                 Na koniec kartki spięłam spinaczem i gotowe.












Ciekawa jestem, czy podoba wam się mini książka zrobiona przez mnie. Wygląda ona jakby była trochę stara. Na zdjęciach słabo to widać. 


2/14/2014

Walentynki

Walentynki
Każdy wie jakie obchodzimy dzisiaj święto. Ale czy wiecie jaka jest jego historia? Skąd się wzięły Walentynki?
 
Pogańskie początki

Walentynki mają swoje głębokie korzenie (zresztą jak wszystkie obchodzone przez nas święta) jeszcze w czasach pogańskich. W starożytnym Rzymie 14 lutego był wigilią Luperkaliów – świąt ku czci Fauna – bożka płodności, opiekuna trzód i zbiorów. Tego też dnia urządzano huczne zabawy, którym towarzyszyły liczne obrzędy. Podczas jednego z nich młodzi mężczyźni losowali panny, które były ich partnerkami na czas uroczystości. Losowanie polegało na tym, że dziewczyny wrzucały swe imiona do skrzynki, a następnie chłopcy spośród nich, z zamkniętymi oczami, wybierali sobie imię towarzyszki zabaw.

 Według dawnych przekazów, dziewczyny oprócz imion zamieszczały też krótkie wiadomości miłosne. Obchody tego święta odeszłyby w zapomnienie po upadku Cesarstwa Rzymskiego, gdyby nie chrześcijaństwo, które już we wczesnym średniowieczu powoli zaczęło wypierać pogańskie zwyczaje. Ponieważ chrześcijaństwo było religią bardzo młodą, budowaną od podstaw na fundamentach pogańskich, spotkało się ono z niemałym oporem.

Jak wiadomo, nowemu porządkowi niezmiernie trudno przychodziło wykorzenianie znanych i kultywowanych od setek lat tradycji i zwyczajów, dlatego też zwierzchnicy kościoła zdecydowali zrobić w przypadku tego święta to, co robili z innymi ważnymi dla lokalnych kultur świętami. Wigilii Luperkaliów nadano chrześcijańską interpretację i ustanowiono je świętem, ale nie ku czci pogańskiego bożka, lecz zasługującego na to świętego – Walentego.

Jest wiele opowieści o Walentym, ale najbardziej znana przedstawia do   jako zwykłego chłopaka, który niósł pomoc chrześcijanom w chwilach utrapienia, za co został skazany na rozszarpanie przez dzikie zwierzęta. W oczekiwaniu na śmierć nakreślił list do swojej ukochanej (i zarazem pierwszą walentynkę!), który podpisał „Twój Walenty” .
 

Walentynki... jednym kojarzy się to święto miło drugim już nie za bardzo. Dla mnie to święto jest obojętne. Chociaż przyznam, że jest trochę smutno być singielką w Dzień Zakochanych. Co roku ten dzień spędzam te ...... no właśnie co powinni robić single w Walentynki. Stworzyłam listę czynności i jeżeli należysz do grupy " Samotne Walentynki" na pewno znajdziesz coś dla siebie.

  1. Zrób coś na co miałaś ochotę od bardzo dawna. Może to być coś małego jak zjedzenie pączka albo coś dużego jak wyjazd w jakieś miejsce.
  2. Zrelaksuj się! Weź kąpiel z dużą ilością piany i zamknij oczy. Niczym się nie przejmuj.
  3. Zjedz swoje ulubione danie!
  4. Wypij gorącą herbatę/kawę!
  5. Obejrzyj film! Jeżeli jest ci smutno, bo siedzisz sam/sama w domu sięgnij po komedie a jeżeli chcesz obejrzeć w ten dzień co romantycznego na pewno znajdziesz coś fajnego.
  6. Spędź wieczór nad książką. Czytanie sprawia, że zapoinasz o wszystkich swoich problemach.
  7. Uporządkuj swoje rzeczy. Może posprzątaj w szafkach cokolwiek.



Na Facebooku postaram się umieścić listę filmów o miłości, które mnie zachwyciły. Więc bądźcie czujni i nie przegapcie niczego.
 
Na koniec chciałabym Wam życzyć nie ważne, czy jesteście singlami, czy wręcz przeciwnie udanych Walentynek.

Historia Walentynek pochodzi ze strony http://uroczystosci.wieszjak.polki.pl/walentynki/266965,2,Skad-sie-wziely-Walentynki.html

2/07/2014

#13 - Quo Vadis trzecie tysiąclecie

#13 - Quo Vadis trzecie tysiąclecie
Autor : Martin Abram (Marcin Więcław)                                                   
Tytuł : Quo Vadis. Trzecie tysiąclecie
Wydawnictwo :PWE
Rok wydania : 2013
Liczba stron: 649
Zastanawialiście się kiedykolwiek jak będzie wyglądać świat za sto lat? Czy zmieni się wszystko? A może będzie tak jak dzisiaj? Zamknij na chwilę oczy i wyobraź sobie świat w którym żyjemy w roku 2112. Co widzisz?

Quo Vadis trzecie tysiąclecie to pierwsza książka z nowej współpracy recenzenckiej. Na początku miałam obawy co do powieści, bo zazwyczaj nie czytam takiej literatury. Staram się od czasu do czasu eksperymentować z książkami i czytać coś po co sama nigdy bym nie sięgnęła. Co sądzę o książce Martina Abrama? Czy eksperyment z tą pozycją był udany, a może wręcz przeciwnie? Tego dowiesz się czytają moją recenzje.
 Kryzys gospodarczy
-pomysł rządzących na podporządkowanie sobie ludzkości

Obywatel   
-pojęcie, które raz na zawsze zastąpiono słowem konsument

Stany Zjednoczone Świata
-supermocarstwo, które podporządkowało sobie świat

Zepsucie moralne
-nie mniejsze niż w czasach Imperium Rzymskiego

Chrześcijanie
-przeznaczeni na śmierć

Wielka miłość
-mężczyzny do kobiety i człowieka do…Boga.  
Martin Abram w swoim dziele przedstawia nam  wizję dotyczącą świata w roku 2112. Jego wizja jest tak  wstrząsająca. Czasami nie mogłam uwierzyć czytając, że tak mogłoby być naprawdę. Ale gdy przewijałam kolejne strony zdałam sobie sprawę, że świat przedstawiony w książce może stać się realnym światem.
Już dziś możemy oglądać pierwsze oznaki nadchodzącego  świata, który przedstawił autor. W telewizji jest co raz więcej reklam, które mówią „ kup ten produkt a będziesz…..”. A jak my na to reagujemy? Idziemy do sklepu i kupujemy ten produkt. Media manipulują nami. Technologia się ciągle rozwija, więc pomyśl skoro dziś tak wygląda świat to co będzie za jakiś czas.
Za 100 lat słowo obywatel będzie zastąpione słowem konsument. Najważniejszymi wartościami będą ilość kupionych rzeczy i ciągłe wzbogacanie się, aby znów móc kupić. Miłość, przyjaźń, szacunek do drugiego człowieka już nie będą miałby miejsca. Religia stanie się nie potrzebna, bo po co wierzyć w kogoś, kogo się nigdy nie widziało na oczy skoro można kupić nowe rzeczy, które są prawdziwe.
Czy dziś ludzie bez zawahania daliby radę bez mrugnięcia okiem skazać na śmierć kilka tysięcy ludzi, za nieudowodnione oskarżenia rządu? Czy daliby radę patrzeć na śmierć tych ludzi? Uważam, że w dzisiejszych czasach nie jesteśmy do tego zdolni, ale zmieniamy się. Z każdym dniem chcemy mieć więcej i to nas zniszczy.

W powieści wstrząsnęło mną jak ludzie spędzają czas. Na porządku dziennym były bale do rana, gdzie piło się do upadłego, ćpało, rozbierano się przy wszystkich a nawet uprawiano seks publicznie.
Quo Vadis trzecie tysiąclecie to historia upadku chrześcijaństwa na tle miłości chrześcijanki i poganina. Jak potoczą się losy tej dwójki ? Czy dwoje zakochanych w sobie ludzi znajdą siłę, aby walczyć? Kto zrezygnuje dla tej miłości? Ona wyrzekając się swojej wiary a może on nawracając się?
Powieść wzorowana jest na dziele Henryka Sienkiewicza. Ci, którzy czytali książkę pisarza mogą domyślać się zakończenia dzieła Martina Abrama. Jednak autor powieści Quo Vadis trzecie tysiąclecie przedstawił śmierć chrześcijan w ciekawy sposób. O ile śmierć może być ciekawa.
Minusem książki są długie opisy. Zostały przedstawione historie bohaterów, którzy nie wnosili dużego wkładu w historię książki. Wtedy powieść dla mnie jako czytelniczki stała się nużąca.
Spodobało mi się wydanie książki. Okładka, jej barwy wzbudziły we mnie pozytywne pierwsze wrażenie. Gdy zajrzymy do środka widzimy dużą czcionkę, co na pewno ułatwia czytanie.
Warsztat autora jest bardzo dobry. Czytając przeżywałam tragedie bohaterów razem z nimi, bo ja również jestem chrześcijanką. Autor gra na uczuciach czytelnika. Sprawił, że kibicowałam zakochanym, znienawidziłam niektórych bohaterów i miałam nadzieję, że książka skończy się inaczej.
Przyjaźń, miłość wymagająca poświęcenia, wybaczenie, nawrócenie, ale także nienawiść i egoizm władz o tym właśnie jest ta powieść. Zachęcam wszystkich do przeczytania jej, bo naprawdę warto.

2/04/2014

#12 - Z podniesioną głową

#12 - Z podniesioną głową
Tytuł oryginału: Z podniesioną głową                      
Autor: Ryszard Drzazgowski
Wydawca: Novae Res
Rok: 2013


 
Jak co miesiąc wydawnictwo wysłało mi propozycje książek do recenzji. Nie miałam pojęcia, którą pozycję wybrać. Potem przeczytałam opinię Justyny z "Recenzje Nadine" na temat książki ”Z podniesioną głową” i już wiedziałam, że tę książkę muszę przeczytać.

Ryszard Drzazgowski  to pseudonim autora „Z podniesioną głową” . Nie znamy jego prawdziwego imienia i nazwiska, ponieważ nie chciał ujawniać swojej prawdziwej tożsamości.

…życie zaczyna się od papierosa i kawy oraz mocnej herbaty w palarni. W cenie, i to jakiej, jest papieros, kawa i herbata, rarytasem jest czekolada, cukierek czy ciastko. Kto ma ten towar jest bogaczem, kto nie ma, zrobi wszystko, aby go zdobyć. Tam rządzą takie zasady.

To nie opis życia więziennego. Tak swój pobyt w szpitalu psychiatrycznym wspomina autor. Jak sam mówi, choroby psychiczne są przez nasze społeczeństwo wciąż traktowane jak wstydliwe znamię, które rzutuje na życie chorego i jego rodziny. Wstrząsające opisy kolejnych pobytów w oddziałach zamkniętych szpitali psychiatrycznych, sposób w jaki przez personel traktowani są chorzy, poczucie bezradności, osamotnienia, strach i upokorzenie dają wyobrażenie o tym, co było udziałem autora i zapewne tysięcy innych chorych.

Książka Z podniesioną głową” przedstawia historię człowieka chorego na rzadką chorobę w Polsce CHAD, czyli zaburzenie psychiczne charakteryzujące się cyklicznymi, naprzemiennymi epizodami depresji, hipomanii, manii, stanów mieszanych i stanu pozornego zdrowia psychicznego.

Gdy trzymałam pierwszy raz książkę w swoich dłoniach oczekiwałam czegoś co odmieni moje życie. Odmieni to może za dużo powiedziane, ale oczekiwałam czegoś dającego do myślenia, wstrząsającego. Trochę zawiodłam się na tej pozycji. Owszem pojawiły się opisy traktowania pacjentów w szpitalach psychiatrycznych, ale brakowało mi czegoś.

Po kilku stronach można zauważyć, że autor nie jest zawodowym pisarzem. Jego warsztat był słaby. Ale nie chodziło Panu Drzazgowskiemu, aby napisać bestseller. Ta książka to rodzaj jego terapii. Dlatego też nie powinniśmy oczekiwać dobrego warsztatu pisarskiego od tej powieści. Ale nawet to nie może usprawiedliwić, że wspomnienia autora są chaotyczne i nie uporządkowane, co sprawia, że czasem trudno przebrnąć przez kilka stron.

 Wprowadzona jest narracja pierwszoosobowa. Książka ma formę pamiętnika autora, w którym możemy przeczytać o osobistych odczuciach związanych z podjętym leczeniem, niż o szokujących opisach  na oddziale zamkniętym.

Bardzo podobała mi się „lista porad” składająca się z pięćdziesięciu punktów mówiących o tym jak żyć.

 1.Uśmiechaj się trzy razy dziennie.
2. Mów jak najczęściej „dziękuję”.
3. Mów jak najczęściej „przepraszam”.
4. Myśl pozytywnie.

Autor przekazuje odbiorcom, żeby być optymistą. Ukazuje, że rodzina jest bardzo ważna w życiu każdego człowieka, bo to właśnie ona wspiera w chwilach, gdy potrzebujemy czyjeś pomocy.

Każdy rozdział rozpoczyna się cytatem. Autor w swoim dziele przytoczył wypowiedzi takich artystów jak: Phil Bosman, Stefan Wyszyński, Jamse Matthew Barriee, Wisława Szymborska i wielu wielu innych artystów.

Podsumowując książkę wspominam miło chociaż brakowało mi trochę wstrząsających opisów z szpitala psychiatrycznego. Powieść polecam każdemu nawet fanom fantastyki. Temat książki dotyczy każdego z nas, ponieważ żyjemy w takim świecie, w którym nie można odpędzić się od stresu przez co pojawiają się choroby psychiczne.
 Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:

Książka  bierze udział w akcji:

Copyright © 2016 Spojrzenie na kulturę , Blogger