4/30/2014

#04 - Jak zaczęła się twoja przygoda z blogowaniem ?

#04 - Jak zaczęła się twoja przygoda z blogowaniem ?

Wyobraźcie sobie, że robicie wywiad z pewnym blogerem. Jakie pierwsze pytanie byście zadali? Pewnie większość z was pomyślała o „Jak zaczęła się twoja przygoda z blogowaniem”. Ja sama zadałam je np. podczas wywiadu z EivLadris. I to właśnie wtedy wpadłam na pomysł, aby zrobić ten wpis. Mimo tego, że pytanie o rozpoczęcie blogowania jest przewidywalne to nie da się go nie zadać, ponieważ każdy bloger rozpoczął z innego powodu, w innym czasie. Każdy blogger ma własną historię i właśnie dziś chcę wam je przedstawić. Zobaczcie jak rozpoczęły się przygody blogowe niektórych blogerów/vlogerów. 

Niektórzy blogerzy lubili pisać i czytać książki. Wtedy zobaczyli jakiś blog i pomyśleli „ może ja też spróbuję?”. I tak zostało do dziś. Tak było w przypadku blogerki ze strony Flirty z książką, która swój początek opisała następująco: 
http://flirty-z-ksiazka.blogspot.com/

-Moja przygoda z blogosferą była wynikiem wakacyjnej nudy. Pewnego dnia obudziłam się, ale było tak ciepło, że nawet nie miałam siły czytać, więc usiadłam do komputera. Jakoś tak przypadkiem trafiłam na bloga Marceli: Mirror of soul, a później na kolejne i kolejne. W pewnym momencie stwierdziłam, że to musi być fajna zabawa. Kilka pasji zawarte w jedno: czytanie, pisanie, możliwość wypowiedzenia swojego zdania na dany temat no i ludzie- mnóstwo nowych ludzi, czyli tysiące różnych zdań, z którymi mogę się zgodzić lub też nie. Założyłam bloga i jakoś tak opornie i powolutku to szło. Pomyślałam, że to będzie taka zabawa wakacyjna. Że z wrześniem jakoś tak przejdą chęci no i czasu o wiele mniej, ale jednak nie- odejście z blogosfery nie jest takie łatwe. Co prawda nadal idzie opornie, ale to za sprawą zbliżających się testów. Z czasem mam nadzieję, że wszystko się unormuje, notki będą częstsze... Przede wszystkim mam nadzieję się cały czas samoudoskonalać. Czytając moje pierwsze recenzje i porównując je z tymi aktualnymi... Mistrzostwa nadal nie ma, ale przecież cały czas uczymy się na błędach. 

Kolejną osobą, która założyła bloga z miłości do książek jest Justyna z bloga Nadine wśród słów, która tak wspomina swój początek: 
http://recenzjenadine.blogspot.com/

-Od dziecka kochałam książki. Mama zabierała mnie do biblioteki, księgarni, i kupowała mi książki, które potem razem czytałyśmy. Pierwszą serię, jaką przeczytałam był Harry Potter. Bloga założyłam 11.10.2013 dwie pierwsze recenzje, jakie się na nim pojawiły to "Drżenie" Maggi Stefvater i "Ocal mnie od złego" Alloma Gilbert.Na początku blog znajdował się na wp.pl, ale tam mi nie odpowiadało i przeniosła go na blogspot. To jest moje dziecko.Kolejnym blogiem są moje opowiadania.Pisałam je od dawna.Mam różne urywki strych opowiadań i postanowiłam założyć bloga. Ostanie dwa blogi są o filmach dopiero, co się urodziły jeden mam razem z koleżanką Anią.Uważam ją za siostrę. Mamy podobne myślenie. Znamy się trochę czasu.Tak samo jak ja recenzje.  Na początku był to tylko moje blogi, ale z czasem doszła do nich Zuza i nigdy tych blogów nie opuszczę.

Podobnie było z Świat ukryty wśród atramentu i Dominiką z Nasz Książkowir. One wspominają tamte wydarzenie tak: 

Świat ukryty wśród atramentu 
http://swiat-ukryty-wsrod-atramentu.blogspot.com/

-Moja przygoda z blogosferą zaczęła się właściwie przez przypadek. Szukałam jakiejś książki i nie byłam pewna,czy rzeczywiście ją kupić. Trafiłam na bloga Alicji Szerment (Książki-inna rzeczywistość), wymieniłam z nią parę wiadomości i przekonała mnie, że powinnam spróbować założyć własnego bloga. Tak zrobiłam. To był impuls i wydaje mi się, że wtedy była to kompletnie nieprzemyślana decyzja, jednak gdybym miała się cofnąć w czasie, zrobiłabym to samo. 

Dominika - Iwi Smoleń 
http://naszksiazkowir.blogspot.com/
-Ja od zawsze pasjonowałam się książkami. Często sięgałam do internetu, aby przeczytać jakieś opinie, czy też recenzje. Takim sposobem trafiłam na Blask Książek - akurat był nabór. Postanowiłam się sprawdzić i napisać zgłoszenie. Nie liczyłam na to, że mi się uda, ale... Ku mojemu zdziwieniu zostałam przyjęta. Pisałam tam parę miesięcy. Później wraz ze swoimi przyjaciółkami postanowiłam założyć coś własnego. Odeszłam, więc z BK i tak powstało to nasze "cudeńko”, jakim jest Nasz Ksiązkowir.

Natomiast Optymista recenzuje założył bloga, dlatego, że przeczytał recenzje książki, która bardzo mu się spodobała a recenzja była negatywna. Postanowił stworzyć stronę, która będzie patrzeć optymistycznie na książki. 
http://recenzjeoptymisty.blogspot.com/
-Otóż pewnego, pięknego dnia po przeczytaniu książki "Pan Samochodzik i Templariusze'' postanowiłem poszukać w internetowych sklepach ceny tego cuda. Zamiast ceny znalazłem recenzję, która przekierowała mnie na czyjś blog. Recenzja była negatywna, co strasznie mnie zdenerwowało. Kiedy bliżej zapoznałem się, na czym polega blogosfera postanowiłem założyć własnego bloga, na którym chciałem dzielić się własnymi opiniami.I tak powstał mój blog 

Niektórzy blogerzy czuli potrzebę przelania swoich emocji w słowa. Chcieli podzielić się swoimi opiniami na dany temat tak jak Tak dużo książek tak mało czasu: 
http://www.lovebooks16.blogspot.com/
-Moja przygoda z blogosferą zaczęła się bardzo dawno temu, bo prawie 8 lat mija odkąd się wkręciłam w blogowanie. Z początku nie miałam gdzie wylewać swoich myśli tak, by poznać opinie innych osób, co bardzo mi pomagało, więc kiedy natknęłam się na coś takiego jak "blog"od razu wiedziałam, że to moje miejsce. Z biegiem czasu zaczęłam dzielić się z tymi ludźmi swoimi tajemnicami i dość głębokimi przemyśleniami, więc tak jakoś do tej pory to się ciągnie. Zaczynałam od pamiętnika, przez opowiadania aż po grafikę komputerową 

Są też tacy blogerzy, którzy zaczęli publikować w internecie dzięki znajomym. 


-Moje starsze koleżanki prowadziły blogi, więc też chciałam zobaczyć, na czym to polega, dlatego też zaczęłam czytać inne blogi i próbować coś pisać po swojemu.

Dobra książka to rodzaj alkoholu - też idzie do głowy.


http://recenzje-draculi.blogspot.com/
-Chyba jakoś na lekcji wpadłam z przyjaciółkami,żeby założyć bloga - wtedy stawiałam pierwsze kroki, jako recenzentka, a w 2012 na początku lipca postanowiłam spróbować osobno na swoim obecnym blogu. 

Założenie bloga może być także spontaniczne. My books my life wybierając przedmioty ścisłe nie miała zamiaru rozstawać się z literaturą. 

http://mybooksmylife.blog.pl/
-Założenie bloga to był całkowity spontan. Pewnego dnia po prostu pomyślałam, że choć wybieram się do szkoły średniej na profil mający przedmioty ścisłe za rozszerzone, to absolutnie nie chcę kończyć swojej znajomości z książkami, wręcz przeciwnie. Osoby z mojego otoczenia dość dobrze się już orientują, które książki są fajne, a które nie. Zgadnijcie za czyją sprawką. Poza tym, pomimo iż jestem strasznie wredna, niecierpliwa, (ale za to szczera!), to fajnie by było pomóc ludziom kompletnie nieznajomym w doborze książek. Drugim takim powodem jest fakt, że zaczęłam pisać książkę i potrzebowałam opinii osób całkowicie bezstronnych. Tak rozpoczął się self-publishing. Jak kiedyś się uda, to podrzucę moje wypociny do któregoś wydawnictwa, a nuż mi się poszczęści? Poza tym pisanie bloga to wielka frajda, niedługo będę świętować pierwsze urodziny MBML. Dopiero, kiedy patrzę na wpisy, zdaję sobie sprawę z szybkości przemijania czasu. 

Natomiast z Miłoszem z vloga Z kamerą wśród książek było zupełnie inaczej :
https://www.youtube.com/user/zkamerawsrodksiazek
-Ponieważ lubię działać, a w klasie miałem szczęście natrafiać na ludzi otwartych na różne pomysły, w 3 klasie gimnazjum, z okazji dnia kobiet, męska część naszej klasy nagrała piosenkę dla dziewczyn. Do popularnej melodii dopisałem tekst, wymyśliłem aranżację, potem nadzorowałem nagrania. Jednak, kiedy piosenka była już nagrana, stwierdziliśmy, że przydałoby się jeszcze dorobić teledysk. Zadeklarowałem się, że się tego podejmę, mimo że nie miałem żadnego doświadczenia z montażem. Do teledysku użyliśmy filmów z sesji nagraniowych. Montowanie okazało się wcale nie takie trudne. Więcej – okazało się świetną zabawą! Chyba nie muszę dodawać, że piosenka w szkole zrobiła furorę, i do dziś jest wspominana. Zresztą, co będę mówił – posłuchajcie sami: youtu.be/enKAy61JxA4 .To było moje pierwsze zetknięcie z montażem filmów. Potem, naturalne się stało, że na każdą wycieczkę klasową brałem kamerę i montowałem z niej jakiś film. Kiedy więc nieuchronnie zbliżał się kolejny Dzień Kobiet, razem z moimi kolegami, Olkiem i Maćkiem zaczęliśmy myśleć, co można zrobić, aby przebić sukces ubiegłorocznej piosenki. Padło na film. I tak, mówiąc w skrócie, powstała Grupa Filmowa RaFiKo. Prace nad filmem miały nam zająć tydzień, ale tak nam się to spodobało, a projekt się rozwinął, że przedłużyły się do roku. Tak, więc na wyjątkowy prezent dziewczyny musiały tym razem czekać 2 lata. Działanie w RaFiKo dało mi duże doświadczenie – z racji, że było nas trzech, każdy musiał umieć robić wszystko: napisać scenariusz, znaleźć miejscówkę do nagrań, a w końcu stanąć przed kamerą, jako aktor, albo, za, jako operator. Nie mówię oczywiście już o całej post produkcji – montażu, skomponowaniem muzyki do tego filmu, czy później jego promocją i dystrybucją. Z RaFiKo działaliśmy przez kolejne dwa lata, chcą tworzyć tzw. ambitne kino (jak na przykład etiuda filmowa nawiązująca do filmów Chaplina – „Tańczący z Arbuzem”) jednak nasze filmy nie miały feedbacku. Mało, kto je oglądał, a jeszcze mniej osób oglądało świadomie, zastanawiając się, co chcieliśmy przekazać danym filmem. I tak we mnie powoli budził się do tego sprzeciw. Chciałem tworzyć coś nie tylko dla samej potrzeby tworzenia, ale... dla ludu. Coś lżejszego, rozrywkowego, zabawnego. Myślałem tak: „Co poza muzyką i filmami zajmuje mi najwięcej czasu? Hmmm... Książki!”. I tak powstał internetowy program Z kamerą wśród Książek. 

A oto moja historia :

-W szkole uwielbiam pisać wypracowania i zawsze dostawałam od nauczycielki pochwały. Pisanie sprawiało mi przyjemność. Postanowiłam to robić częściej i założyłam bloga. Nie wiedziałam, o czym pisać. Postanowiłam po jakimś czasie, że mój blog będzie o kulturze, bo interesuje się nią a nie chciałam pisać o czymś, na czym się nie znam. Na początku to była amatorszczyzna. Nie potrafiłam posługiwać się stroną na wp.pl, bo tam właśnie założyłam pierwszy blog. Po roku postanowiłam przenieść stronę na blogspota. Dziś prowadzę 3 blogi.Odkąd zaczęłam blogować minęło prawie 2 lata (za 3 miesiące) i już nie wyobrażam sobie bez tego życia. Nawet jeżeli moje pisanie nie jest perfekcyjne to nie zrezygnuje z niego, bo kocham to. 

A jak zaczęła się twoja przygoda z blogowaniem? 


Dziękuję wszystkim, którzy opowiedzieli swoją historię. Bez was nie powstałby ten wpis. 

4/26/2014

#18 - Dwie Marysie

#18 - Dwie Marysie
Wydawnictwo: Egmont Polska                                    
Rok wydania: 2014
Oprawa: miękka
Liczba stron: 232

Dojrzewanie to okres, który musi przejść każdy. To czas trudny nie tylko dla nastolatków, ale także dla ich najbliższych. Dwie Marysie to książka skierowana głównie do młodych ludzi, mająca ukazać w zabawny sposób ich zachowanie w tym okresie. 

Twórczość Ewy Nowak znam już bardzo dobrze, bo to chyba piąta książka jej autorstwa, którą przeczytałam. Po pisarce spodziewałam się stworzenia czegoś, co pozwoli mi miło spędzić czas i odpocząć od cięższej literatury. Takie same oczekiwania miałam także co do tej pozycji i nie zawiodłam się.

Pierwszoplanową bohaterką powieści jest siedemnastoletnia Marysia Gwidosz, a tematem przewodnim – dwoistość zachowań nastolatki. Nigdy bowiem nie wiadomo, kiedy Marysia zareaguje wściekłością, a kiedy uwagę dorosłych obróci w żart. W jednym ciele mieszkają jakby dwie osoby. Celinka mówi siostrze, że woli tę drugą Marysię, mając na myśli miłą, mądrą, życzliwą dziewczynę, którą ta bywa tak samo często jak osobą złośliwą, drażliwą, obrażoną na życie i nieracjonalną.
Na początku myślałam, że książka będzie opowiadała o dwóch dziewczynach, które mają na imię tak samo: Marysia. Jednak okazało się inaczej. Tytułowe dwie Marysie to jedna dziewczyna, która ma dwa oblicza. Przyjmując pierwsze, bohaterka jest miłą i kochającą córką, siostrą i przyjaciółką. Jednak czasem, a nawet mogę powiedzieć, że często, przyjmuje to drugie oblicze – wtedy staje się złośliwą, obrażającą się na cały świat nastolatką. 

Cała historia prezentowana jest z punktu widzenia głównej bohaterki, Marysi, co sprawia, że możemy utożsamiać się z nią. Przeżywa takie same problemy jak większość nastolatków. Kłopoty z rodzicami, pierwsza miłość, problemy z przyjaźnią. Czytając, odniosłam wrażenie, że przeżywam to samo co główna bohaterka, która jest w moim wieku. Nie sądziłam, że autorka wykreuje bohaterów, z którymi będę mogła aż tak bardzo się utożsamić. 

W powieści pojawiają się postacie, których historie możemy poznać z wcześniejszych książek Ewy Nowak. Ja kojarzyłam tych bohaterów, ponieważ czytałam o ich przygodach. Jednak ci, którzy nie mieli styczności z twórczością autorki, a chcieliby zacząć od tej właśnie części, nie powinni mieć problemów z wejściem w akcję. 

Język, którym posługuje się autorka, jest prosty. Nie pojawiają się żadne skomplikowane zwroty. Myślę, że gdyby się pojawiały, to już nie byłaby to książka, przy której możemy odpocząć. Właśnie za prostotę uwielbiam twórczość Ewy Nowak. Do tego zabawne dialogi, które wielokrotnie wywołały uśmiech na mojej twarzy. 

W finałach innych książkach autorki fabuła była zakończona całkowicie. Wszystko kończyło się dobrze i czytelnik nie pozostawał z żadnymi pytaniami. Ta część pod tym względem mnie trochę zaskoczyła, bo jeden wątek nie został zakończony i bardzo chcę otrzymać odpowiedź na moje pytanie. 

Marysia pragnie zobaczyć mężczyznę, który jej się podoba (myśli, że ma na imię Lew), jednak życie płata figle i Lwem okazuje się zupełnie inny chłopak. Przyznaję, że czasami zazdrościłam Marysi takiego chłopaka, ponieważ czytając, aż żałowałam, że nie żyje on naprawdę i że nigdy nie spotkam go w moim życiu. Życie jest okrutne, ale jak pokazuje Ewa Nowak poprzez swoją najnowszą książkę, miłość przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie i w końcu każdego dosięgnie.

Książka  bierze udział w akcji:

4/19/2014

#17 - Uwięziony w mroku

#17 - Uwięziony w mroku
  • Rodzaj literatury: Literatura obyczajowa                  
  • Wydawca: Novae Res, 2014
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 228


Gdybyście spotkali na ulicy mężczyznę z oszpeconą twarzą jakbyście zareagowali? Odwrócilibyście głowę, aby nie patrzeć już na tego człowieka, albo wpatrywalibyście się w niego myśląc przy tym „co za straszydło” ? A może byliby wśród Was tacy, którzy współczuliby temu człowiekowi ? Zastanawiacie się pewnie dlaczego poruszam ten temat. Otóż chciałam Wam dzisiaj przedstawić książkę Małgorzaty Cimek-Gutowskiej „Uwięziony w mroku”. Mimo, że akcja utworu obsadzona została w latach 30 ubiegłego stulecia to tematy, które porusza towarzyszom każdemu z nas.

Ignacy, niemal przez wszystkich nazywany Quasim, urodził się ze zdeformowaną twarzą, a w dodatku przy porodzie zmarła jego matka. Z tego powodu ojciec uważał go za „potwora” i zawsze traktował inaczej niż starszego brata.

Powieść okraszona wyrazistymi opisami erotycznymi nawiązuje do problematyki obecnej w Zbrodni i karze Fiodora Dostojewskiego. Podejmuje ważne problemy moralne: Jak bardzo wygląd determinuje ludzkie życie? W jakim stopniu dzieciństwo wpływa na późniejsze losy człowieka i wybory, których dokonuje? Jak trudno dostrzec własną niemoralność, łatwo oceniając innych? Gdzie znajdują się granice tolerancji wobec siebie i drugiego człowieka?

Uwięziony w mroku to literacka podróż w głąb ludzkiej natury, elektryzująca opowieść o mrocznych fascynacjach i przekraczaniu własnych granic.

Do przeczytania powieści skłoniła mnie piękna a zarazem mroczna okładka. Przyznam się, że nawet po przeczytaniu książki nie mam pojęcia dlaczego grafika przedstawia nogi dziewczyny,choć tytuł brzmi „Uwięziony w mroku” . Próbowałam to jakoś zinterpretować, ale niestety nie udało mi się. 

Myślę, że powieść ta jest ponadczasowa, ponieważ porusza problemy, które jeszcze bardzo długo będą towarzyszyć współczesnemu światu. Nietolerancja zarówno wyglądu drugiego człowieka jak i orientacji seksualnej. Pani Małgorzata przedstawia także problem seksoholizmu. 

Ignacy po nakryciu brata z chłopakiem w intymnej sytuacji nie mógł tego mu wybaczyć. Od tamtej pory ich relacje były „chłodne”. Oboje ograniczali się do codziennego „witaj”. 

Główny bohater był okropny. W każdym momencie wkurzał mnie. Nie dość, że ciągle myślał o seksie to na dodatek uważał kobieta za bezwartościowe. 

„Kobiety są niczym sroki…Kochają błyskotki. Są warte tylko tyle, ile skłonny jest zainwestować w nie mężczyzna”

Miał manię prześladowczą. Włamywał się do mieszkania kobiety, w której się zakochał, po czym kradł jej kilka rzeczy osobistych. Po kilku dniach wracał znów, aby przeczytać jej zapiski z pamiętnika, które były zapełnione błędami a Irma nawet nie wiedziała, co to przecinek. Te fragmenty czytało się dziwnie. 

Ignacy zranił wielu ludzi. Z chłopaka, który chował się przed światem z powodu swojej brzydoty stał się mężczyzną, który z premedytacją ranił a nawet zagrażał życiu ludzi. 

Styl i język autorki jest naprawdę dobry. Narracja pierwszoosobowa pozwala czytelnikowi lepiej zrozumieć Ignacego. W wypowiedzi głównej postaci pojawiało się dużo wulgaryzmów, co sprawiało, że czasami byłam zniesmaczona lekturą. Ale ogólnie powieść czytało mi się szybko. 

Po przeczytaniu całej powieści nie mogłam uwierzyć, że tak to się zakończyło. Byłam zła na autorkę. Ale potem zrozumiałam, że właśnie takie zakończenie powinno być, aby ukazać, że bohater naprawdę był uwięziony w mroku. 

Czytając powieść zaczęłam się zastanawiać, czy człowiek, który musi się ukrywać przed światem, z powodu swojego wyglądu został aż tak skrzywdzony,że sam potem rani innych nie mając przy tym wyrzutów sumienia. Czy taka osoba może zachować człowieczeństwo? Ja po przeczytaniu powieści wyrobiłam sobie zdanie na ten temat. Teraz czas, abyś ty to zrobił. 

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu : 

Książka  bierze udział w akcji:



4/19/2014

Wielkanoc tuż tuż....

Wielkanoc tuż tuż....
Wszystkim czytelnikom, przyjaciołom i przedstawicielom wydawnictw, z którymi współpracuję przesyłam moc życzeń :
zdrowia, 
miłości,
szczęścia,
nadziei...

Niech spełniają się wszystkie Wasze marzenia i pragnienia a w sercach zagości pokój i radość.
Książkoholikom świąt w otoczeniu przepięknych książek a tym, którzy piszą  pary w piórze/ klawiaturze. 






4/08/2014

#16 - Zagubiona, czyli 85 stron emocji

#16 - Zagubiona, czyli 85 stron emocji
  • Rodzaj literatury:  Literatura Kobieca
  • Wydawca:  Novae Res, 2013
  • Format:  oprawa miękka Ze skrzydełkami
  • Wydanie:  Pierwsze
  • Liczba stron:  88


Zagubiona,to książka młodej początkującej pisarki. Mówi się, że debiuty literackie są słabe. Ale,czy debiut Pauliny Machnickiej też taki był?
Książkę przeczytałam kilka dni temu, ale dopiero dziś ją recenzuję. Pierwszym powodem jest brak czasu,a drugim to, że musiałam trochę ochłonąć po jej przeczytaniu.
Miłości nic nie może rozdzielić. Nawet śmierć.

Julia, dwudziestoparoletnia studentka – wychowanka domu dziecka - nie może pogodzić się ze stratą ukochanego. Nie dość, że była świadkiem jego wypadku, to jeszcze wszystko przypomina jej o martwym chłopaku. Najchętniej zanurzyłaby się w ciepłej kołdrze i nie ruszała w ogóle, ale są jeszcze na świecie osoby, które starają się jej pomóc – dwie koleżanki ze studiów i mama jej chłopaka.
Widzi ich starania, ale rozpacz przepełnia ją doszczętnie. W końcu nie zawsze miłość jest czymś, co zdarza się na co dzień. A szczególnie taka, która łączyła Julię i Micah. Bezpretensjonalna i szczera.

Refleksje Julii na temat tego, co jest dla nas ważne i jak bardzo można cierpieć popychają ją do czynu, który staje się dla niej wybawieniem.

Czytając opis książki można się domyśleć,jaki będzie czyn, który staje się dla dziewczyny wybawieniem. I właśnie,za to mały minusik,bo książka jest przewidywalna. 

Myślałam, że nie będę potrafiła ocenić stylu pisania autorki, bo to jest taka opowieść, w której styl się raczej nie liczy. Jednak po głębszym przeanalizowaniu mogę stwierdzić, że pani Paulina spisała się świetnie. A,więc spytacie co się liczy w tej powieści? W tej cienkiej z pozoru książeczce ważne są emocje, którymi wypełniona jest ta książka, co może potwierdzić moje zachowanie podczas czytania. Nie mogłam opanować łez. Ta książka,to wulkan emocji. I cieszę się, ze na polskim rynku wydawniczym pojawiła się taka pozycja.


"Kiedyś byłam jedynie cieniem samej siebie ukrytym głęboko gdzieś, we wnętrzu, bojąc się ujawnić, by nikt nie mógł mnie skrzywdzić"


Dlaczego ta książka jest warta waszego czasu?Ponieważ porusza ona motyw śmierci bliskich. Ukazuje jak często ludzie nie potrafią pogodzić się ze stratą bliskiej osoby. Pani Machnicka przedstawia tak wiele emocji, które przeżywają osoby, gdy kogoś stracą, co daje możliwość czytelnikowi zastanowić się co właśnie on,czułby na miejscu bohaterki. Czy niszczyłby swoje życie każdego dnia?A może z godziny na godzinę akceptowałby fakt, że tej osoby już nie ma? 

Moja koleżanka nie lubiła książek.W swoim życiu przeczytała może z trzy. Pewnego razu przyszła do mnie i zauważyła ją na biurku. Ta książka sprawiła, że koleżanka zaczęła czytać książki.Można,wiec stwierdzić, że ta mała książeczka zmieniła postrzeganie czytelnictwa i zmieniła w pewnym sensie życie mojej koleżanki.

To już kolejna pozycja na polskim rynku w  formie pamiętnika. Niektórym może się to już znudzić, ale ja bardzo lubię takie książki i daje kolejny plus właśnie za taką formę. 

Myślę, że autorka mogła inspirować się dramatem Szekspira Romeo i Julia. Imię głównej bohaterki się zgadza i historia dwojga zakochanych ludzi kończy się tak samo. Uważam jednak, że pani Paulina zrobiła ,to bardziej emocjonalnie. 

Tę pozycję polecam osobom, które cenią w książkach emocjea nie akcję. Powieść na pewno docenią osoby wrażliwe i kochające czytać o miłości Innym także ją polecam, bo może każdy być mile zaskoczony.


Za możliwość przeczytania książki dziękuje:

Książka  bierze udział w akcji:



4/04/2014

KONKURS(ANULOWANY)

KONKURS(ANULOWANY)

Kochani z okazji zbliżających się świąt postanowiłam zorganizować dla was konkurs, w którym można powalczyć o :

MIEJSCE 1 : 

1. Promocja bloga przez tydzień ( na FB i blogu)

2. Książka : Uwięziony w mroku

Małgorzata Cimek-Gutowska


Ignacy, niemal przez wszystkich nazywany Quasim, urodził się ze zdeformowaną twarzą, a w dodatku przy porodzie zmarła jego matka. Z tego powodu ojciec uważał go za „potwora” i zawsze traktował inaczej niż starszego brata.

Powieść okraszona wyrazistymi opisami erotycznymi nawiązuje do problematyki obecnej w Zbrodni i karze Fiodora Dostojewskiego. Podejmuje ważne problemy moralne: Jak bardzo wygląd determinuje ludzkie życie? W jakim stopniu dzieciństwo wpływa na późniejsze losy człowieka i wybory, których dokonuje? Jak trudno dostrzec własną niemoralność, łatwo oceniając innych? Gdzie znajdują się granice tolerancji wobec siebie i drugiego człowieka?
Uwięziony w mroku to literacka podróż w głąb ludzkiej natury, elektryzująca opowieść o mrocznych fascynacjach i przekraczaniu własnych granic.

               MIEJSCE 2(może je mieć kilka osób):

1. Tygodniowa promocja bloga(na FB i blogu)






REGULAMIN :

1. Organizatorem konkursu jest : Moje spojrzenie na kulturę. 
2. Konkurs trwa :
ETAP 1 : od 04.04.14 do  09.04.14
ETAP 2: od 04.04.14 do 14.04.14 ZMIANA - do 27.04.14
3. Główna nagroda zasponsorowana została przez :  Wydawnictwo Novae Res

4.Osoby, które chcą wziąć udział w muszą :
  • Polubić strony na FB https://www.facebook.com/NovaeRes?fref=ts ( jeżeli ktoś nie posiada konta na portalu społecznościowym proszę o tym mnie poinformować wraz ze zgłoszeniem swojje pracy)
  • Wstawić baner konkursu na swojego bloga( będzie sprawdzane)
  • Wyrazić chęć wzięcia udziału w konkursie w komentarzu : Zgłaszam się !
  • Podać email kontaktowy oraz adres bloga

5. Zwycięzca wybrany będzie przez autorkę bloga.
6. Wysyłka nagród tylko na terenie kraju(Polska) 
7. Prace proszę wysyłać na email : sylatyla@interia.pl 

Baner konkursu, który musicie wstawić na blogi:




ZADANIE KONKURSOWE - ETAP 1

Stwórz kartkę wielkanocną. Nie ważne, czy będzie przedstawiać zajączka, baranka,kurczaczka, czy jeszcze coś innego - to wasza inicjatywa.

 Sposób wykonania :
  • plastyczny(w tym przypadku skan pracy proszę wysłać)
  • graficzny( na komputerze(w programie do obróbki zdjęć lub w innym)- można wykorzystać niektóre wzory z internetu, ale proszę nie wysyłać gotowych kartek znalezionych w internecie)
09.04.14 wybiorę kilka najlepszych prac, które powalczą o 1 miejsce i nagrodę główną, czyli książkę. Wszystkie wybrane osoby zajmują automatycznie 2 miejsce. 

ZADANIE KONKURSOWE- ETAP 2

Stwórz oryginalne życzenia wielkanocne. Sposób jest dowolny. Możecie je napisać, nagrać filmik, w którym przedstawicie swoje życzenia itp. Proszę nie wysyłać gotowych życzeń z internetu( będzie to sprawdzane)


4/04/2014

#03 - Oko w oko z Mateuszem Krautwurstem

#03 - Oko w oko z Mateuszem Krautwurstem
Kim jest Mateusz Krautwurst? To polski młody artysta. Niektórzy z was mogą go kojarzyć z programów takich jak " Szansa na sukces”, „Fabryka gwiazd", czy "The Voice of Poland". Mateusz opowiada między innymi o tym, że wziął udział w programach typu talent show tylko, dlatego, żeby zyskać sympatię odbiorców, ale także o miłości do muzyki, czy o swoim drugim talencie, którym jest pisanie. Zapraszam na wywiad z kolejną osobą z pasją. 


fot. Łukasz Migda

1. Dlaczego wybrałeś śpiewanie, jako zajęcie na życie?

- Nie wybrałem śpiewania. To byłoby za mało. Nie nazwałbym tego roszczeniowym podejściem do życia, lecz pewną nadzieją, że mogą mnie w życiu spotkać wielkie rzeczy. Dotyczy to pozytywnego myślenia w wielu aspektach - od zdrowego, mądrego dziecka, przez spokój ducha, miłość, dom, po konsekwencje podążaniu własną muzyczną drogą. W każdym razie wciąż staram się dreptać własną ścieżkę. Samo śpiewanie nie wypełnia mojego życia bez reszty. Uwielbiam aranżować, tworzyć, szukać brzmienia własnego głosu, szukać przekazu, treści, ale również możliwości odpowiedniej publikacji własnego materiału muzycznego. Z zewnątrz to może wyglądać nieco jak obłąkanie - sam nie wiem,czy to wiara w brzmienie konkretnych plików pozwala mi wciąż nie odpuszczać, czy chodzi tylko o przetrwanie między zmieniającymi się kartkami kalendarza. Na pewno doświadczam 10 roku życia "z muzyki". Większość tego czasu spędziłem na pisaniu muzyki, słów, setek zdań w mailach lub zupełnie dla siebie, zapełniając stosy kartek. Śpiewać jednak potrzebuję najszczerzej.

2. Od jak dawna śpiewasz?

- Śpiewam od zawsze. Solo na scenie... pierwszy raz, gdy miałem 13/14 lat. Myśl o życiu z muzyką, na co dzień od zawsze niemal zajmowała moją głowę. 

3. Czy ktoś jeszcze z Twojej rodziny śpiewa?

- W mojej rodzinie śpiewało się sporo. Zawsze było sporo młodych ludzi, dzieci sióstr, itd. Nigdy nie pomyślałem nawet przez chwilę, że można to traktować, jako sposób an życie. Nie dziwię im się. To ryzykanckie, tak sobie po prostu postanowić śpiewać i ... temu poświęcać każdą wolną chwilę. Nikt nie może dać nam - wokalistom pewności, że będziemy wzbudzać zainteresowanie odbiorców przez całe lata, starzejąc się z naszą publiką, widząc migrację pokoleń, itd. 

4.Grasz na jakiś instrumentach? Jeśli tak,to na jakich?

- Radzę sobie z instrumentami klawiszowymi. Dzięki temu mogę nagrywać partię fortepianu, ale też korzystać z dobrodziejstw wirtualnego instrumentarium. Klawiatura stage piano jest niejako kontrolerem wirtualnych instrumentów.

5. Kto inspiruje Cię w muzyce?

- Inspiracją są mi najbliżsi, przyjaciele, czasem zupełnie przeciwnie - ludzie, którzy życzą mi źle, którzy czasem są wstanie poświęcać swój czas, montując filmy na YouTube, wietrząc spisek w moich relacjach z ludźmi z branży, szukając sposobu, abym nie mógł żyć z muzyki. Wiele rzeczy nie zabiło mnie do dziś, więc wierzę, że umiem konwertować negatywną energię tak, aby zasilała moje baterie przekornie i groteskowo;) Jeśli chodzi o styl muzyczny, bliskie mi zawszy były mi soul, r'n'b, jazz, funk, ale też pop - choć z biegiem lat zaczyna to oznaczać coraz inną muzykę.

6. Pamiętasz swój pierwszy występ/koncert? Jaki się wtedy czułeś?

- Pamiętam swój pierwszy występ. Pamiętam też pierwszy koncert z The Positive. To dwa osobne początki, bo i na linii czasu dzieli je sporo lat. Pierwsze kroki na scenie stawiałem, jako 9-latek. Dla mnie był to świetny czas z grupą przyjaciół. No tak, stres również, obawa przed krytyką, może żądza braw - to wszystko, co oznacza scenę w ogóle.

7. Czy gdybyś mógł cofnąć czas i być kimś innym wybrałbyś tą samą ścieżkę życiową?

- Po obejrzeniu "Efektu motyla",za china nie chciałbym ryzykować i grzebać w swojej przeszłości;) Wierzę, że można było uniknąć wielu błędów, złych decyzji, można pewnie było powstrzymać wiele słów, które i tak nie powinny paść, ale... jestem dziś sumą wszystkich doświadczeń, pewnie tym, co jadłem i jak "prowadziłem się". W takim równaniu pragnę być tym, kim jestem, z taką codziennością, z konkretnymi problemami, ale też wszystkim, co prawdziwie dobre i wartościowe.

8. Wszyscy kochają muzykę z różnych powodów. Dlaczego ty ją pokochałeś?

- Pokochałem muzykę za to jak na mnie działa. Za to, że krew płynie czasem szybciej, za to, że niektóre utwory potrafią podnieść włosy na ręce, zostawiając "gęsią skórkę" na dłużej. Kocham muzykę za to, jaką wolność mi daje. Za to, że jest częścią mnie, co uzmysłowiła mi, wpadając na mnie być może przypadkiem. Wiele czynników sprawiło, że zobaczyłem instrument, jako dziecko. Przecież mógł mnie nie zafascynować, a jednak zrobił to, co zmieniło wszystko.

9.Co się zmieniło się po twoim udziale w TVOP?

- The Voice był ważnymi momentem w moim życiu. Nie cierpię konkursów, wyścigów dla muzyków. Cieszę się jednak, że mogłem nawiązać lepszy kontakt z tymi, którzy już słuchali mojej muzyki. Cieszę się, że dotarłem do sporego grona nowych słuchaczy, że śledzą moje ruchy, czekają na muzykę. Dzięki temu pragnę ją tworzyć, czuję sens tej pracy, inwestycji, itd. Nigdy nie oczekiwałem, ze wygram The Voice. Nie było, poza tym nagrody. Wydanie płyty na mocy najgorszego na rynku kontraktu fonograficznego nie jest nagrodą. Po pierwszej edycji The Voice nie pojawiły się też nagrody finansowe. No, dostałem mp3-playera od Sony - sponsora tamtej edycji programu. Proszę jednak pamiętać, że wygrana w programie nie jest celem udziału w programie talent-show. Każdy z uczestników ma możliwość zaprezentować szerokiej publiczności to jak słyszy i tworzy muzykę. Jeśli ktoś oczekiwał ode mnie, że będę walczył o jakieś niepoważne porozumienia prawne, krępujące moje ruchy i uzależniające od decyzji "sprzedawców muzyki", to był w błędzie. Jedyne, o co można walczyć w telewizyjnym konkursie wokalnym, to sympatia odbiorców, wzbudzenie zainteresowania, które przełoży się na życie zawodowe, na stawki koncertowe, ilość propozycji współpracy oraz możliwość odpowiedniej publikacji własnej twórczości. Ja tak to odbieram. Mam nadzieję, że to nikogo nie urazi.

10. Rodzina wspiera cię w twoim tworzeniu, czy raczej chcieliby żebyś nie szedł w kierunku muzyki?

- Rodzina żyje swoim rytmem, spotykamy się przy okazji wspólnie spędzanych świąt, wolnego czasu, okazjonalnych imprez, itd. Dla wszystkich muzyka jest moją pracą. Prowadzę firmę, w której świadczę usługi producenckie/wokalne/twórcze oraz sprzedaję licencję na własną muzykę - od sprzedawcy płatków śniadaniowych różni mnie w zasadzie kod PKWiU na wystawianej przeze mnie fakturze. Jasne, że się realizuję, lecz moi najbliżsi spełniają się w życiu, co nie musi dotyczyć "sceny". Mam w nich, oczywiście, wsparcie emocjonalne - to dla mnie zawsze znaczyło wiele.

11.Wielu ludzi nie wie, że napisałeś książkę. Przyznam, że sama dowiedziałam się o tym niedawno. Co przeważyło nad tym, że wybrałeś muzykę, jako swoją życiową drogę,a nie np. dziennikarstwo?

- W pierwszym roku mojego życia w Warszawie odbyłem praktyki w portalu Wiadomości24. Szybko zrozumiałem, że zupełnie mnie to nie interesuje. Jeśli wadą jest egocentryzm, to mogę ją posiadać. Sprawia to, że potrzebuję czuć w pełni, że pracuję na własne konto, że zawsze znajduję się w odpowiednim porozumieniu, że nie czuję od nikogo gorszy, nie muszę zastanawiać się nad bezpieczeństwem konkretnych inwestycji - nawet czasowych. Dziś, choć to nie sielanka, mogę w ten sposób pracować. Nigdy nie uciekniemy z łańcucha zależności zawodowych, przełożonych, klientów, płatników, itd. Chodzi o to, aby czuć, że wykonywanie pewnej czynności służy jakiejś sprawie i że pieniądze tylko pojawiają się przy okazji. To chyba najspokojniejszy stan ducha;) Książka,to jena z tych rzeczy, które musiały się wydarzyć. Dużo piszę i ... pragnę się tym dzielić. Niewiele osób o tym wie, ale kilka recenzji tych, którzy książkę czytali przekonało mnie, że jej wydanie było dobrą decyzją. Liczę, że będę mógł podzielić się kolejną w odpowiednim czasie.


Zapraszam was do wysłuchania twórczości Mateusza Krautwursta, które mnie osobiście bardzo się podoba YouTube. Muszę dodać, że słuchałam wcześniej piosenek w jego wykonaniu, ale tak regularnie,to chyba dopiero po jego występie w TVOP, a więc można powiedzieć, że zrealizował swój cel- zyskał nowych odbiorców swojej twórczości.
Copyright © 2016 Spojrzenie na kulturę , Blogger