6/22/2014

#25 - Tak się nie robi

#25 - Tak się nie robi
Tytuł: Tak się nie robi
Autor: Edyta Łysiak
Wydawca: Novae Res
Rok: 2014


Tak się nie robi to zdecydowanie książka tylko dla pań. A więc panowie nie traćcie czasu na czytanie tej recenzji.

W firmie,w której pracuje Marta zwalniają niektórych pracowników, którzy nie mają rodzin i dzieci. Kobieta boi się, że może również dostać wypowiedzenie, dlatego też załatwia sobie zwolnienie lekarskie. Podczas urlopu postanawia zrealizować swoje postanowienie noworoczne, czyli znalezienie chłopaka.

Może dziś mi nie wychodzi przez to, że podaję się za nauczycielkę? Chyba one jednak nie mają wśród facetów najwyższego uznania, bo tyle jest wśród znajomych nauczycielek starych panien. Pewnie jeszcze cnotliwych w dodatku. No nic, jutro wymyślę coś innego. Może poszukam na forach internetowych, jaki zawód jest najbardziej fascynujący dla facetów…



Czy znalezienie chłopaka w przypadku, gdy już dawno przestało się być nastolatką jest proste? I czy tak naprawdę w życiu powinno chodzić tylko o to?


Tak się nie robi to debiutancka powieść Edyty Łysiak i moim zdaniem ten debiut jest udany. Na początku trochę się bałam tej książki, gdyż nie miałam pojęcia, co konkretnie otrzymam. Gdy rozpoczęłam swoja przygodę z powieścią muszę przyznać, że książka mnie zaciekawiła i nie mogłam odstawić jej na bok. Z każdą kolejną stroną zastanawiałam się, czy główna bohaterka odnajdzie w końcu tego jedynego. Czy tak się stało? 

Po przeczytaniu tej książki mogę stwierdzić, że nie łatwo znaleźć chłopaka, gdy ma się już te 35 lat. Internet daje duże możliwości, ale także utrudnia to zadanie, ponieważ na portalach randkowych zakładają konta żonaci mężczyźni podający się za wolnych. 

Marta miała różne przygody z mężczyznami z czatów. Niektórzy po spotkaniu nawet wcale nie dzwonili. Obserwując to zadałam sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje. Przecież Marta to piękna, inteligenta kobieta z poczuciem humoru takie odniosłam przynajmniej wrażenie. Więc dlaczego ci wszyscy mężczyźni ją odtrącali? 

Wielką zaletą tej powieści jest humor. Czytając kilka razy zdarzyło mi się wybuchnąć śmiechem z zachowania na czatach mężczyzn oraz ich „tanich tekstów na podryw ”. Autorka opisała świat czatów bardzo autentycznie. 

Bohaterowie nie są dobrze wykreowani. Dużo nie wiemy nawet o głównej bohaterce. Nie ma też akcji. Przez całą powieść dzieje się mało, ponieważ fabuła opiera się raczej na poszukiwaniach w sieci chłopaka przez główną bohaterkę.

Pisarka posłużyła się narracją pierwszoosobową, co moim zdaniem było świetnym posunięciem. Przez to mogłam doskonale wczuć się w główną bohaterkę. Nie do końca mogę powiedzieć, że utożsamiłam się z nią, bo dzieli nas spora różnica wieku, ale nie przeszkadzało mi to w czytaniu.

Pani Edyta porusza w swojej książce także temat raka. Siostra Marty mieszkająca za granicą zachorowała właśnie na tę chorobę. Marta dowiedziała się o tym dopiero po jakimś czasie i przejęła się stanem zdrowia siostry mimo tego, że ostatnio nie były w dobrych relacjach. W końcu były rodziną. 

W pewnym momencie zrobiło mi się trochę żal głównej bohaterki. Dlaczego? Tak naprawdę Marta miała wsparcie tylko od swojego ojca, najlepszej przyjaciółki i byłego sąsiada, z którym rozmawiała często przez internet. Tylko na nich mogła liczyć. Odniosłam wrażenie, że jej własna matka bardziej kochała żonę syna niż własną córkę. Synowej nawet zapisała cały dom i gospodarstwo bez wiedzy Marty. 

Bardzo podobały mi się fragmenty, w których Marta rozmawiała przez internet ze swoim byłym sąsiadem pracującym za granicą. Doskonale się rozumieli. Potrafili rozmawiać godzinami. Podejrzewałam, że może między nimi coś będzie, mimo, że on był młodszy od niej. Jak to się skończyło? Czy Marta spełniła swoje postanowienie? Przekonajcie się sami czytając powieść „Tak się nie robi”. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję :
  
Autorce Edycie Łysiak 

Książka  bierze udział w akcji:


6/13/2014

#24 - W kajdankach namiętności

#24 - W kajdankach namiętności
Autor: Piotr Kołodziejczak                                                                                
Wydawnictwo: Borgis
Wydania Data: 2013
Gatunek: sensacja, kryminał



"W kajdankach namiętności" to - jak mówi sam autor - kryminał miłosny. Akcja powieści Piotra Kołodziejczaka toczy się w typowym mieście, w którym jedni pragną spokoju, a inni gonią za pieniądzem, jedni oczekują miłości, a inni wyruszają na podbój serc. Jednak pewnego dnia pojawia się bezlitosny morderca, za sprawą, którego wszystko się zmienia. Odtąd nic już nie będzie jak dawniej. "W kajdankach namiętności" to powieść obfitująca w nagłe zwroty akcji, ukazująca przy okazji całą złożoność relacji damsko-męskich, ale też pełna humoru, którego nie powstydziłby się Mel Brooks i Woody Allen. A wszystko napisane ze smakiem, wyczuciem i dbałością o gusta czytelnika. 


Po takim opisie na pewno większość z was skusiłaby się na tę książkę. Ja tak zrobiłam. Pomyślałam sobie ”to może być coś świetnego- połączenie kryminału z romansem, czegoś takiego jeszcze nie czytałam,” Co sądzę o tej pozycji i czy żałuję poświęcony na nią czas? 


Justyna jest zwykłą żoną Karola oraz matką nastoletniej Kasi. Po przejrzeniu telefonu Karola, bohaterka podejrzewa swojego męża o zdradę. Małżeństwo, które od dawna zachowywało jedynie pozory szczęścia, przestaje być dla Justyny hamulcem. Pod wpływem rad koleżanki z pracy, kobieta nawiązuje romans z pisarzem Bartkiem. Tymczasem w kamienicy, w której kochankowie urządzają sobie miłosne schadzki, zaczyna grasować seryjny morderca. Morderca, który zabija swoje ofiary zwykłym młotkiem. A wszystkiemu winna tytułowa namiętność… 

To moja pierwsza przygoda z twórczością Piotra Kołodziejczaka. Autor na rynku wydawniczym jest już od kilku lat. Napisał 7 książek, ale to jest pierwsza, którą czytam. 

Na początku byłam bardzo podekscytowana. Miałam ogromne oczekiwania, co do tej książki. Wiedziałam, że ta pozycja nie zmieni nic w moim życiu, bo nie taki był cel tej powieści, ale myślałam, że spędzę bardzo miło czas, śmiejąc się przy czytaniu. Gdy rozpoczęłam przygodę z książką byłam lekko zdezorientowana. Wprawie każdym rozdziale opisane było coś innego i wszystkie historie nie łączyły się ze sobą. Nie miałam pojęcia, co mają ze sobą wspólnego żona zdradzająca męża i masowe morderstwa. Jednak pod koniec wszystko się wyjaśniło. Finał było bardzo zaskakujący, bo nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.Za to daję duży plus. 

Do wątku kryminalnego należały w tej książce morderstwa i poszukiwanie osoby odpowiedzialnej za nie. To był nawet ciekawy wątek. ”Zabójca” dokonywał/dokonywała morderstw na jednej ulicy. Osoba, która otworzyła drzwi została uderzona młotkiem w głowę, po czym została zabita. Wątek ten moim zdaniem powinien  przewodzić w opowieści a był raczej tylko tłem. 

Wątek miłosny, czyli to, co lubię najbardziej był beznadziejny. Mogłabym napisać, że nie można się dziwić, bo to pisał mężczyzna, ale nie mogę tego powiedzieć, gdyż jest wielu pisarzy, którzy piszą świetnie o miłości. Piotr Kołodziejczak opisał kobietę, która zdradzała męża, ponieważ myślała, że on też ją zdradzał, a tak naprawdę miał przyjaciółkę, z którą mógł porozmawiać o wszystkim. 

Autor opisał także historię policjanta, który pracuje nad sprawą zabójstw na ulicy Parkowej. Czytelnik może zapoznać się z jego romansem z prostytutką oraz z jego problemami zdrowotnymi. Moim zdaniem to było całkowicie niepotrzebne. Pan Piotr powinien skupić się bardziej na wątku kryminalnym a nie na opisie historii policjanta, która nic w historii nie zmienia. 

W kajdankach namiętności to dla mnie połączenie romansu z kryminałem a nie jak sam autor twierdzi połączenie kryminału z romansem. Ale to nie zmienia faktu, że połączenie tych dwóch gatunków był oryginalny. Gdyby tylko wykonanie było także takie ta książka byłaby arcydziełem, ale niestety nie było. Książka pomimo kilku atutów posiada także wady, przy których nie można przejść obojętnie i udawać, że ich nie ma. 

Książki nie polecam fanom prawdziwych kryminałów, bo raczej dla nich to będzie nudna lektura, ale polecam osobom, które mają ochotę na jakoś lekką książkę na ciepłe dni.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję 




Książka  bierze udział w akcji:



6/05/2014

#23 - One Direction Zero granic

#23 - One Direction Zero granic
Autor: O'Shea Mick                                                 Wydawca: Wydawnictwo Feeria
Okładka: miękka
Data premiery: 2013-07-17



X factor to kolejny program talent show mający na celu znalezienie muzycznych gwiazd.W 2010 roku do programu zgłosiło się wielu ludzi a w śród nich znaleźli się oni: Harry, Niall, Zayn, Liam i Louis. Pięciu chłopaków, z których Simon Cowell (jeden z jurorów brytyjskiego X factora) stworzył zespół, który doszedł do finału i zajął 3 miejsce. Wydawać by się mogło, że po programie  to już koniec kariery młodych i uzdolnionych chłopaków. Tak naprawdę to po zakończeniu programu rozpoczęła się ich wielka muzyczna przygoda, która trwa do dziś. O kim mówię? Panie i panowie przedstawiam wam One Direction. 

One Direction to pięciu chłopców, którzy rozkochali w sobie tysiące dziewczyn, które marzą, że któregoś dnia jeden z wokalistów zostanie ich mężem. Zespół zdobył tak wielką sławę na całym świecie, że jest określany jako drugi The Beatles. 

Pięciu młodych mężczyzn mających jedno marzenie podążających w jednym kierunku – 1D. 

"One Direction Zero granic" to nieautoryzowana biografia zespołu. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z tym gatunkiem. Byłam bardzo ciekawa historii chłopaków, więc postanowiłam dowiedzieć się o nich trochę więcej. Nie jestem WIELKĄ FANKĄ zespołu, ale od czasu do czasu lubię posłuchać ich piosenek, bo uważam, że niektóre są naprawdę bardzo dobre. Owszem mogę powiedzieć, że Zayn jest przystojny, albo Harry słodki, jednak nie jestem jedną z tych zakochanych po uszy w całej piątce fanek, które świata poza nimi nie widzą, i targają na swoje życie, kiedy tylko dowiedzą się, że ich ulubieniec z zespołu właśnie związał się z kolejną dziewczyną. 

Gdy pierwszy raz wzięłam do rąk tę książkę byłam zachwycona. Została przepięknie wydana. Zaletami tej pozycji są nie tylko duża ilość zdjęć, co uważam, że jest największym atutem tej książki, ale także rozmieszczenie tekstu, czy  wyróżnienie niektórych wypowiedzi członków zespołu. Cytowanie jest świetnym zabiegiem, który urealnia historię. Książka zrobiła na mnie bardzo dobre pierwsze wrażenie. 



Jednak potem troszkę się zawiodłam. Liczyłam na to, że będę mogła dowiedzieć się o innych zainteresowaniach chłopaków poza muzyką oraz jacy są w życiu prywatnym, a o tym było może tylko kilka zdań. Głównie książka oparta jest na sukcesie zespołu w X factorze i emocjach przeżywanych podczas pobytu w programie. Dlatego nie mogę tego nazwać biografią a raczej albumem. "One Direction Zero granic" to tylko podstawowe źródło wiedzy dla fanów. Wierni fani zespołu nie dowiedzą się z niej nic nowego. 

Bardzo spodobał mi się pomysł przedstawienia każdego członka zespołu w innym rozdziale, które były zatytułowane adekwatnie do charakteru albo wyglądu chłopaka. 

Gdy czytałam historię chłopaków wychwyciłam kilka błędów. Głównie to były literówki, które nie zniechęciły mnie do dalszego czytania, ale mimo tego mały minusik za błędy. 

1D to zespół, który ma wielu fanów, ale także wrogów. Niektórzy sądzą, że chłopacy nie tworzą prawdziwej muzyki, tylko  nastawionej na zarabianie pieniędzy. Uważają, że nie zasłużyli na sukces.Myślę, że chłopacy ciężko pracowali, aby znaleźć się na tym etapie, na którym teraz są i na pewno zasłużyli na to. 

Największą ciekawostką był dla mnie fakt, że zespól został pozwany do sądu przez zespól, który miał taką samą nazwę, czyli 1D. Chłopcy jednak rozwiązali sprawę nie musząc nic płacić i zachowując nazwę. 

Mimo, że nie dowiedziałam się dużo o zespole to miło spędziłam czas czytając książkę podśpiewując przy tym sobie piosenki zespołu. Książkę polecam osobom, które dopiero zaczęły interesować się zespołem. Natomiast odradzam tę pozycję wiernym fanom, gdyż na pewno wszystko, co autor zawarł już wiedzą.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję :




I na koniec dwie najlepsze piosenki zespołu : 





6/01/2014

#05 - Kiedy byłem mały czytałem ......

#05 - Kiedy byłem mały czytałem ......
Wierzę, że z książek nie wyrasta się tak jak wyrasta się z butów czy spodni. Przeczytane w dzieciństwie, powracają przez całe życie. Poprosiłam innych blogerów, aby opowiedzieli  o książkach, które sami czytali lub słuchali czytających im rodziców. O książkach, które miło wspominają i na zawsze pozostaną w ich sercach. 

Optymista recenzuje 



-Oczywiście, cała seria o ,,Panu Samochodziku" i ciężko mi wybrać tę najlepszą. Coś czuję, że gdyby książki te nie wpadły w moje ręce na pewno nie trzymałbym w rękach tak wielu kryminałów i horrorów.Może w ogóle nie trzymałbym w nich żadnej książki poza lekturą....


Laura Mazur





Najważniejsze i pierwsze książki mojego dzieciństwa to: 1."Mały książę" 2."Pollyanna" 3."Ania z zielonego wzgórza" 
To one jako pierwsze otworzyły mi okno na świat magii i nadziei...świat pełen emocji i niesamowitej przygody ...świat ,do którego mogę się przenosić kiedy tylko zapragnę , kiedy mi na tym...przesiąkniętym codziennymi problemami i biegnącym nie wiadomo dokąd jest źle... A to wszystko dzięki mojej mamie ,która zaszczepiła mi miłość do czytania książek ... od tamtej pory kocham czytać...kocham szelest przewracanych kartek i zapach papieru ...tego się nie da z niczym porównać !!! Te trzy książki zaważyły na moim życiu , gdyby nie pojawiły się we właściwym czasie ... nie wiem jak by dziś wyglądało moje życie ?Pewnie byłoby strasznie nudne 


Dominika Iwi Smoleń


-Może nie najważniejsza i może nie tylko z dzieciństwa, ale kiedy miałam tak 11-12 lat, to wpadłam na pierwszy tom Akademii Wampirów. Była to pierwsza (bardziej fantastyczna) przeczytana przeze mnie książka. Od tego czasu zaczęłam interesować się także innymi pozycjami z tego gatunku (od razu po AV czytałam np. HP, czy też Hobbita). Muszę przyznać, że gdybym nie trafiła wtedy (przez przypadek w bibliotece, spodobał mi się opis i okładka, więc wzięłam do czytania) na AV, to nie wiem, czy czytałabym teraz tyle książek, bo w szczególności czytam właśnie fantasy i różne jego nowoczesne odłamy.


Kamil Czubek 



-Nie wiem czy wiek 11 lat zalicza się do dzieciństwa, ale najważniejszą lekturą jaką czytałem jest Władca Pierścieni i bez niej nie byłoby mojej miłości do książek.

Małgorzata Chlipała 











-Ja zawsze najmilej będę wspominać przygody Kubusia Puchatka. Bardzo je lubiłam i mam do nich sentyment do dziś.Niemniej jednak najważniejszą książką jest "Matylda". To ona wprowadziła mnie w świat książki. Była to pierwsza powieść, którą przeczytałam samodzielnie! Później kilka razy do niej wracałam. Gdyby nie ona, pewnie nie czytałabym tyle ile teraz.





Kasia Tomczyk 




-Moją najważniejszą książką jaką przeczytałam,zawsze będzie "Calineczka". Książka bardzo mnie urzekła. Do tej pory z wielką przyjemnością i nie małym wzruszeniem do niej wracam. Przypominają się chwile beztroskiego dzieciństwa. I nawet ,gdyby nie wpadła mi nigdy w ręce,sięgałabym po książki,bo są dla mnie otuchą i światem ogromnej wyobraźni,która towarzyszy mi w każdej chwili mojego życia.





Weronika Mazurkiewicz 

-Książkami z dzieciństwa, którym zawdzięczam moje zamiłowanie do czytania, jest cała seria o Harry'm Potterze. Dzięki niej zaczęłam czytać. Do dziś jestem wielką fanka tej serii i nie wyobrażam sobie bez niej życia.

Flirty z książką 

-Harry Potter oczywiście To była pierwsza książka, którą przeczytałam samodzielnie i od tego rozpoczęła się moja cudowna przygoda z czytaniem. Myślę, że gdyby nie to, teraz nie byłabym molem książkowym.

Weronika Mazurkiewicz 


-Książkami z dzieciństwa, którym zawdzięczam moje zamiłowanie do czytania, jest cała seria o Harry'm Potterze. Dzięki niej zaczęłam czytać. Do dziś jestem wielką fanka tej serii i nie wyobrażam sobie bez niej życia



Klaudia Tyczyńska


-Najważniejszą książką z mojego dzieciństwa była wielka księga z baśniami, które czytał mi wieczorami tata. A moje życie odmieniła promocja w Carrefurze, z której mama przyniosła mi jedną z dziecięco-młodzieżowych książek Thomasa Breziny. To dzięki niej zaczęłam tak często i z taką przyjemnością czytać



Moje spojrzenie na kulturę 

-Na końcu chciałam powiedzieć kilka zdań o książkach, które ja czytałam, gdy byłam małą dziewczynką. Nadal na półce trzymam zbiór baśni Hansa Christiana Andersena, który dostałam w wieku 7-8 lat, więc książka ma już prawie 10 lat. . Moją ulubioną baśnią była "Królowa śniegu".
Kolejną ważną książką z mojego dzieciństwa był "Szatan z siódmej klasy". Po latach zaglądam do tej książki i czytam przepiękny cytat z końca :


" Oczy fiołkowe pełne były blasków.
Fiołki są piękniejsze od wszystkich diamentów świata! - pomyślał Adaś. - A czyste serce czerwieńsze od wszystkich rubinów..."
Był to bowiem chłopak mądry i bardzo przenikliwy"

 Na koniec chciałam podziękować wszystkim blogerom, którzy przyczynili się do powstania tego wpisu. Z okazji dnia dziecka chciałabym życzyć wszystkiego najlepszego, nie tylko dzieciom, ale wszystkim dorosłym, bo każdy ma coś w sobie z dziecka.
Copyright © 2016 Spojrzenie na kulturę , Blogger