7/14/2015

#51 - Rachel Van Dyken "Utrata"

Z serii FotoBook

Dziś chciałabym opowiedzieć wam o historii, z którą chciałam zapoznać się już od dłuższego czasu, a to za sprawą wielu pozytywnych recenzji. Mówię o pierwszym tomie serii Zatraceni, czyli Utracie Rachel Van Dyken. 

Kiersten nie jest zwykłą dziewczyną. Ścigają ją koszmarne echa wydarzeń sprzed dwóch lat. Od tamtej pory woli unikać zobowiązań, a smutek jest jedynym znanym jej – i dlatego bezpiecznym – uczuciem. Gdy poznaje Westona, wydaje się, że dzięki niemu wyjdzie z ciemności na słońce.

Ale nie wie, że czas nie jest jej sprzymierzeńcem. Choć Wes sądzi, że potrafi ją ocalić, to dając jej wszystko, jednocześnie wszystko zniszczył. Próbował ją ostrzec, ale jak można przygotować się na coś takiego? 

Czasami musisz się śmiać, by nie wybuchnąć płaczem. A czasami, gdy myślisz, że to już koniec – to jest dopiero początek…




Ta historia nie pochłonęła mnie tak jak tego oczekiwałam. Na początku miałam problemy z wejściem w akcję. Jednak, gdy to już zrobiłam Utrata naprawdę mnie wciągnęła i zaciekawiła. Ale początku nie były łatwe. 

Relacje między bohaterami rozwijały się zdecydowanie za szybko i głównie przez to mój początek z powieścią nie był łatwy. Do dziś nie rozumiem jak można powiedzieć po niecałym dniu znajomości „ Nie mogę się z nim przyjaźnić, a bycie kimś więcej przerażało mnie”. 

Kompletnie nie przemówiły do mnie relacje między Kiersten a Gabem. Chłopak raz zachowywał się jak przyjaciel a chwilę później jak zazdrosny chłopak. Byłam trochę zdezorientowana, bo nie wiedziałam, w którym kierunku podąża autorka. 

Bohaterów, których wykreowała Rachel Van Dyken naprawdę można polubić. Nie są to postacie, których zapamiętuje się na długo, ale nikt mnie nie zirytował swoim zachowaniem, a to już jest plus. Wiele czytelniczek zakochała się w głównym bohaterze. I rozumiem to, bo prawie sama straciłam dla niego głowę. Jednak czegoś mi w nim brakowało. Ten chłopak to chodzący ideał. Weston pochodzi z najbogatszej rodziny, jest jednym z najlepszych zawodników, wygląda jak bóg, romantyk, opiekuńczy z poczuciem humoru i ani jednej wady. Gdyby chociaż autorka napisała, że chrapie prze sen to to już byłoby coś. 



Utrata nie wprowadza na rynek wydawniczy nic nowego. Powiela schematy, które każdy czytelnik zna już doskonale. Chłopak zakochany w dziewczynie z problemami, to już było, walka z chorobą to również pojawiało się wielokrotnie na łamach powieści. Jednak mimo tej schematyczności to Utrata naprawdę potrafi urzec i chwycić za serce. Wiele osób może powiedzieć o tej książce, że jest to kolejna historia dla nastolatek. I może te osoby będą miały rację, ale jest to powieść, z której można wynieść wiele prawd życiowych. Utrata skłania do refleksji nad swoim życiem, nawet, jeśli nie mamy podobnych problemów do głównych bohaterów. 



Liczyłam, że to książka będzie typowym wyciskaczem łez. Zresztą w moim przypadku mało potrzeba, ale przy Utracie ledwo uroniłam łezkę. Liczyłam na coś więcej. 

To, co najbardziej spodobało mi się w twórczości Rachel Van Dyken to dwuosobowa narracja. Raz mamy rozdział z perspektywy Kiersten a raz z Westona. Daje to nam wiele możliwości. Możemy poznać myśli i uczucia dwóch stron, a nie tylko jednej jak to zazwyczaj bywa. 

Utrata to powieść, która mimo swojej schematyczności potrafi chwycić czytelnika za serce przesłaniami, które zawiera. I mimo wad naprawdę warto zapoznać się z tą powieścią. 




Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję:









Udostępnij ten wpis /span>

6 komentarzy :

  1. Dużo o tej książce słyszałam, ale nie byłam pewna czy chcę ją przeczytać.
    Zaciekawiłas mnie swoją recenzją i na pewno sięgnę po tę książkę w najbliższych dniach.
    Pozdrawiam ciepło :)

    http://esencja-dla-duszy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę już słyszałam o tej książce. Liczę na to, że kiedyś będę miala okazję ją przeczytać. Póki co mam książki do czytania.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. W takim wypadku muszę się z nią zapoznać, pomimo jej wad :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie słyszałam nigdy o tej książce, co teraz wydaje mi się dziwne. Muszę koniecznie ją przeczytać!
    Pozdrawiam :)
    Kasia z http://rymowanemysli.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak najbardziej mam na nią ochotę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam.
    Na początku ciężko było mi się przekonać ale w końcu wciągnęłam się.
    Piękna i warta przeczytania. :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli czytasz wpis to zostaw komentarz. Zajmie ci to minutkę a dla mnie ważna jest twoja opinia.

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.