7/01/2014

#26 - Goniąc cienie

Autor: Marta Bilewicz                                                                  
Tytuł: Goniąc cienie
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 326



Niektórzy mówią, żeby nie patrzeć w przeszłość tylko na teraźniejszość, bo liczy się to, co jest tu i teraz. Czy te osoby mają rację? Jak można zapomnieć o przeszłości skoro to ona nas definiuje. To właśnie przeszłość, zdobyte dobre doświadczenia, ale czasami także i te złe sprawiły, że jesteś właśnie tym, kim jesteś. Dlaczego niektórzy próbują zapomnieć o tym, co przeżyli? Odpowiedź jest prosta.Rozmyślanie o przeszłości boli a jeszcze bardziej boli, gdy ona nas dogania. Doskonale przekonali się o tym bohaterowie „Goniąc cienie” Marty Bilewicz. 

Lucas Scarlett prowadzi agencję detektywistyczną w Chicago. W trakcie śledztwa, w jednej z akcji, poznaje tajemniczą Chelsea, która udziela schronienia jemu i jego rannemu przyjacielowi. Na pierwszy rzut oka dziewczyna wydaje się być zwyczajna i niegroźna. Jednak w miarę odkrywania tajemnic wokół niej, Lucas nie jest już niczego pewny. Kiedy nagle zagląda w lufę pistoletu dzierżonego w jej dłoni, jest już pewien, że Chelsea nie jest zwyczajną dziewczyną. Czy to ona postrzeliła jego przyjaciela? Kto telefonuje do niej po nocach? Akcja książki w zaskakujący sposób przenosi się z Chicago i małego miasteczka Crystal City, aż do Meksyku. Brawurowa ucieczka plażą na wybrzeże oraz motorówką przed uzbrojonymi zabójcami, rzuca naszych bohaterów na jakąś – bliżej nieokreśloną – wyspę. Kim tak naprawdę jest Chelsea? Jaka jest jej rola we wszystkim, co właśnie spotkało Luke’a? Czy uda im się rozwiązać wszystkie tajemnice? Czy będzie stać ich oboje na szczerość? Na te i inne pytania odpowie dynamiczna akcja powieści “Goniąc cienie”

Gdybym miała stworzyć ranking najlepszych polskich książek powieść ta zajęłaby pierwsze miejsce wraz z „Planem” Patrycji Gryciuk, ponieważ od czasu tej powieści nie czytałam czegoś tak dobrego. Zakochałam się w tej książce od pierwszego rozdziału. Co ja mówię? Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, bo okładka urzekła mnie od pierwszej sekundy. Jest cudowna. Panu Krzysztofowi Krawcowi, który stworzył projekt składam ogromne gratulacje.

Miłość, tajemnice, wracająca przeszłość, przyjaźń i morderstwa to wszystko znajdziesz w "Goniąc cienie" .

Jeżeli można zakochać się w bohaterze literackim to tylko takim ja Lucas. Myślę, że pomimo kilku wad między innymi upartość to ideał wielu dziewczyn. Bo przyznajcie się dziewczyny, która z was nie marzy o przystojnym, inteligentnym i wysportowanym chłopaku z ogromnym poczuciem humoru, który będzie was bronił jak lew i podsunie swoje ramię, gdy w waszych oczach pojawią się łzy. 

Nie tylko Lucas został świetnie wykreowany. Czytając „Goniąc cienie” poznajemy szczegółową histerię Chelsea, która jest wzruszająca, bo kto nie uroniłby łezki czytając o kobiecie, której odebrano dziecko. Bardzo polubiłam tę bohaterkę. W życiu przytrafiło jej się wiele złego a mimo tego była tak silną osobą potrafiącą się śmiać i żartować. Bardzo ceniłam w niej tę determinację w dążeniu do celu. Myślę, że Chelsea mogłaby być dobrym przykładem do naśladowania dla wielu kobiet. 

Mimo tego, że książka skupia się raczej na historii Chelsea i Lucasa to, gdy na kartach pojawiali się bohaterowie drugoplanowi: Laura i Thomas na mojej twarzy zawsze widniał uśmiech. Uważam, że byli wspaniałym małżeństwem i przyjaciółmi, których każdy chciałby mieć w swoim życiu. Bo w dzisiejszych czasach nie każdy byłby gotów oddać własne życie za przyjaciela a Thomas i Laura byli gotowi. 

Kolejny plus należy się za fabułę. Z zaciekawianiem przewracałam kolejne kartki. W pewnym momencie zamknęłam książkę i pomyślałam sobie „ chcę wiedzieć, co będzie dalej, ale nie mogę kończyć tej książki”. Po pięćdziesięciu stronach zakończyłam swoją przygodę z „Goniąc cienie” i było mi z tego powodu przykro, bo chciałam dalej poznawać losy bohaterów. 

Co do zakończenia to określę je dwoma słowami zaskakujące i fantastyczne. W mojej głowie pojawiło się pewne zakończenie, ale teraz już nie wyobrażam sobie innego zakończenia historii niż wymyślone przez panią Martę. 

Jeżeli moje argumenty do was nie przemawiają to może zachęci was do książki fakt, że powieść pokochała moja mama. Ukradła mi książkę i dopóki nie skończyła czytać nie chciała mi jej oddać. Skoro tę powieść pokochały dwa różne pokolenia to musicie przyznać sami, że „Goniąc cienie” musi mieć to coś. Jedyną wadą tej książki to lekko odklejająca się folia na okładce. 

„Goniąc cienie” to z pozoru powieść dla kobiet. Moim zdaniem mężczyźni także znajdą tu coś dla siebie np. bardzo dobrze rozwinięty wątek kryminalny, porwania, walki itp. Naprawdę warto zapoznać się z tą pozycją.

Na  koniec chciałabym podziękować autorce za dedykacje na moim egzemplarzu : 

Książkę otrzymałam od :
Marta Bilewicz
Książka  bierze udział w akcji:




Udostępnij ten wpis /span>

15 komentarzy :

  1. Również niedawno recenzowałam tę książkę u siebie i bardzo miło mnie zaskoczyła ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, ale nagryzmoliłam ;)
    Bardzo, bardzo dziękuję za tę recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, a ja akurat 6. 06 miałem urodziny

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka przyszła wczoraj z cudownym autografem <3
    Ale Ty jesteś zachwycona! ;) Muszę jak najszybciej sięgać po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam recenzje tej książki na innym blogu, jednak to twoja mnie bardziej urzekła. Ma w sobie coś takiego nadzwyczajnego co trudno określić. Według mnie recenzja jest bez zarzutu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za tak miłe słowa :)

      Usuń
  6. Ta folia to tak z rogu odchodzi, nie? Często się z tym spotykam!
    CUDOWNA okładka!
    Nie znam autorki jeszcze, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z chęcią bym ją zrecenzowała :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją :) Jak kiedyś będę miała okazję, to z pewnością przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmmm... Może coś z tego będzie... :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka przywędrowała do mnie w wyniku wymiany na lc. Chwilowo czeka na lekturę na półce, ale sądząć z Twojej recenzji, myślę, że muszę zacząć ją czytać jak najszybciej :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajnie, fajnie... Niedlugo przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie w WFW wydaję swoją książkę i szczerze mówiąc chciałabym przeczytać o niej tak piękną recenzję :) pozdrawiam Alicja

    OdpowiedzUsuń
  13. Hmm.. Myślę, że jak tylko będę mieć dostęp, to chętnie przeczytam.
    Recenzja bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie kiedyś po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli czytasz wpis to zostaw komentarz. Zajmie ci to minutkę a dla mnie ważna jest twoja opinia.

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.