7/21/2014

#29 - Kosogłos

Tytuł: "Kosogłos".                                                     Seria: "Igrzyska Śmierci" (Tom III) .
Autor: Suzanne Collins .
Ilość Stron: 371 .
Wydawnictwo: Media Rodzina 


12 dystrykt. To tam rozpoczęła się akcja pierwszej części trylogii Suzanne Collins. Powieści, do, której nie byłam do końca przekonana, ale gdy ją przeczytałam całym sercem pokochałam ją. W 12 dystrykcie także kończy się ta cudowna historia. Nie mogę uwierzyć, że to już koniec, ale jedno wiem na pewno. Całą trylogię zapamiętam na długo. 

Katniss Everdeen wraz z matką i siostrą mieszka w Trzynastce - legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie Kapitolu przetrwał, a co więcej, szykuje się do rozprawy z dyktatorską władzą.
Katniss mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi.

Po przeczytaniu Kosogłosa poczułam się dziwnie z dwóch powodów. Zdałam sobie sprawę, że to już na prawdę koniec tej niesamowitej historii oraz czułam lekki niedosyt. Gdy czytałam książkę każdy mi mówił, że trzecia część jest najlepsza i będę płakać, co w moim przypadku to duże prawdopodobieństwo, ale tak się nie stało. Nie mówię, że Kosogłos był słaby. Wręcz przeciwnie. Ta książka była genialna, ale chyba miałam zbyt wysokie oczekiwania. Nie potrafię wybrać najlepszej części. Dla mnie wszystkie był genialne.

Pojawiają się nowi bohaterowie, którymi są mieszkańcy 13 dystryktu, ale także powracają postacie z poprzednich części jak np. Haymitch i ekipa przygotowawcza Katniss, Prim wraz z mamą. 

W całej trylogii autorka uśmierciła moich dwóch ulubionych bohaterów: Cine, Finnicka. Dlaczego pisarze muszę zawsze zabijać najlepsze postacie? Nigdy tego nie przeboleję. 

Najbardziej w Kosogłosie podobał mi się wątek Peety. Nie spodziewałam się takiego obrodu sprawy. Ci, którzy czytali tę książkę wiedzą, o co mi chodzi. 

Mocno zaciskam oczy i usiłuję nawiązać z nim kontakt na odległość wielu setek kilometrów, przesłać mu myśli, dać mu znać, że nie jest sam, choć tak naprawdę jest i może liczyć tylko na siebie. Nie zdołam mu pomoc. ~Katniss

W tej części także bardzo spodobała mi się relacje Katnis z Haymitchem. Odniosłam wrażenie, że zbliżyli się do siebie, mimo tego, że dziewczyna na początku nienawidziła go.
Snow jest gotów zrobić wszystko, żeby wyprowadzić mnie z równowagi. ~Katniss
Kilka par rąk chce mnie objąć, ale tak naprawdę pragnę wsparcia Haymitcha, bo on również kocha Peetę. Wyciągam dłonie, chyba nawołuję mentora, i wtedy zjawia się, tuli mnie i klepie po plecach.
- Wszystko dobrze – mówi. – Wszystko będzie dobrze, skarbie. – Sadza mnie na fragmencie przewróconej marmurowej kolumny i otacza ramieniem, kiedy szlocham.
- Już dłużej nie dam rady – łkam.
- Wiem. 


Katniss nie zdawała sobie spawy, jakie znaczenia miała dla ludzi ze wszystkich dystryktów. Była dla nich nadzieją na lepsze jutro. Nie wiem, czy na miejscu bohaterki zniosłabym taką presję.

Ciągle powtarza się sytuacja z jagodami, która dla każdego jest symbolem czegoś innego. Dla jednych to miłość do Peety, dla innych odmowa poddania się pomimo beznadziejnej sytuacji, dla jeszcze innych wyraz buntu przeciwko nieludzkiej polityce Kapitolu. ~Katniss,

Przy Kosogłosie nie da się nudzić, ponieważ ciągle coś się dzieje i pojawią się zaskakujące zwroty akcji. Nie żałuję żadnej minuty spędzonej nad tą książką. 

Zbliżając się do końca wymyśliłam dwie opcje zakończenia i myślałam, że jedna z nich się sprawdzi. Rzadko zdarza mi się, żeby żadna z moich opcji nie pojawiła się. Susanne Collins zaskoczyła mnie. I cieszę się, że autorka nie poszła inną drogą, bo gdyby pojawiło się jedno z moich zakończeń to Collins byłaby znienawidzona przez cały świat. 



Czasem, gdy jestem sama, wyciągam perłę z kieszeni, gdzie ją trzymam, i próbuję przypomnieć sobie chłopca z chlebem oraz mocne ręce, które przeganiały senne koszmary w pociągu, wspominam też pocałunki na arenie. Usiłuję nazwać to, co utraciłam. Tylko, po co, skoro to już przepadło, odeszło wraz z Peetą? Cokolwiek nas łączyło, zniknęło i pozostała wyłącznie moja obietnica, że zabijam Snowa. Powtarzam ją sobie dziesięć razy dziennie. ~Katniss,


Moją recenzję zakończę słowami, od których wszystko się zmieniło:

"Panie i Panowie, Siedemdziesiąte Piąte Głodowe Igrzyska uważam za otwarte!”.



Udostępnij ten wpis /span>

14 komentarzy :

  1. Nadal seria jest przede mną, mimo że namawia mnie koleżanka do jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. *unosi trzy palce do Finnicka* :')
    Najgenialniejsze książki eva! :d

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie czytałam żadnej książki z serii "Igrzyska śmierci". Nabieram coraz większej chęci na te pozycje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam, ale może z czasem się przełamię i przeczytam:) Oby tak było;) Fabuła zachęca;)
    pozdrawiam:)
    http://my-life-my-dreams-my-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam wszystkie części i mam takie same zdanie jak ty książka trzymała w napięciu i ciągle się coś działo, będę zaglądać tu częściej bo wypatrzyłam u ciebie książki których jeszcze nie czytałam i chętnie do nich zajrzę, czekam na kolejne recenzję
    sart-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam całą trylogię już jakiś czas temu i bardzo mile wspominam. Też ciężko byłoby mi wybrać ulubioną, każda była świetna :) Kiedyś pewnie jeszcze do nich wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Całą trylogię przeczytałam ponad rok temu i jak tak teraz wracam do niej myślami to dochodzę do wniosku, że nie wzbudza we mnie tylu emocji teraz jak przy czytaniu czy tuż po skończeniu. Kosogłos podobał mi się najmniej, kompletnie nie pasowało mi zakończenie (ale z tego co wiem tylko i wyłącznie mi - jestem dziwna) i tak jakoś... śmiesznie się to wszystko skończyło. Spodziewałam się czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Całą trylogię bardzo miło wspominam, jednak ta część podobała mi się najmniej ze wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chętnie przeczytam tę część bo póki co to lecę na filmach :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam przypadkowo jeden z filmów, ale wolę najpierw poznawać książki, a dopiero potem ekranizacje. Coraz bardziej intryguje mnie powieść Collins, bo większość recenzji, które czytam o tej trylogii jest bardzo entuzjastyczna. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest... to jest... moja ulubiona seria! Pani Collins bogiem ;) Recenzja swietna, zapraszam do mnie: kto-jest-wrogiem.blogspot.com ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jest to jedna z moich ulubionych serii! :)
    Collins miała ciekawy pomysł.
    Fajna recenzja!

    Zostałaś nominowana przeze mnie do Liebster Blog Award! :)
    Więcej szczegółów tutaj:
    http://czytanie-pisarstwo-pasja-love-books.blogspot.com/2014/07/liebster-blog-award-iadala.html

    Pozdrawiam,
    Iadala! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam tą książkę, właściwie bardzo entuzjastycznie przeczytałam pierwsze 2 części, niestety przez ogromny spoiler kolegi nie byłam w stanie skończyć Kosogłosa ):
    Zapraszam do mnie inspired-by-wind.blogspot.com
    XOXO
    Ag.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakiś czas temu zaczęłam oglądać pierwszą część i teraz jak patrzę na to wszystko to zrobiłam wielką głupotę, że nie zaczęłam od książki..

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli czytasz wpis to zostaw komentarz. Zajmie ci to minutkę a dla mnie ważna jest twoja opinia.

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.