2/23/2015

#44 - Fanaberia

Autor: Łukasz Kotkowski                                                                          
Gatunek: Thriller
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 398
Wydawnictwo: Novae Res


źródło
Żyjemy w świecie, w którym potwory i duchy są wytworami naszej wyobraźni. Nie dopuszczamy do świadomości, że może być inaczej. A jednak. Duchy nawiedzające i mszczące się na żywych, powodujące codzienne koszmary nocne to wszystko istnieje na kartach powieści Fanaberia. A przecież świat, o którym czytamy staje się naszym światem. Nawet, jeżeli dzieje się to tylko na kilka minut, podczas których otwieramy książkę i składamy pojedyncze litery w mroczną całość. A więc strzeżcie się.

W niewyjaśnionych okolicznościach umiera dwudziestolatka. Policja szybko umarza sprawę, uznając śmierć Martyny za naturalną. Zaniepokojona przyjaciółka dziewczyny, Dorota, postanawia wyjaśnić przyczynę zgonu. Udaje się w tym celu do prywatnego detektywa, Tomasza Radziejowskiego, który w toku śledztwa zaczyna dostrzegać powiązania badanej sprawy z nierozwikłaną do końca przed laty serią bestialskich morderstw dokonanych na kilkunastu dzieciach. Co więcej, w międzyczasie zaczynają w okolicy ginąć bez śladu kolejne ofiary…


Czy detektywowi uda się rozwikłać niejasną przyczynę śmierci Martyny? 
Czy ma ona związek z brutalnym mordem dokonanym na grupie kilkulatków? 
Do czego może się posunąć człowiek z niezabliźnionym piętnem z dzieciństwa?


Fanaberia to debiut, który chciałam przeczytać od bardzo dawna. Jednak dopiero teraz miałam do tego okazję. Zazwyczaj nie czytam książek o takiej tematyce, ale coś mnie do niej przyciągało. 

A może to tylko koszmar?Może kolejny raz śnię o kobiecie, której nie mogłem uratować?
Na okładce możemy przeczytać „Gratka dla fanów Stephena Kinga oraz mrocznych trzymających w napięciu thrillerów!”. Po czym niektórzy mogą stwierdzić, że to mrożąca krew w żyłach opowieść. Jednak niedokońca tak jest. Nie oglądam horrorów i czytając Fanaberię nie byłam przerażona. Więc z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę osobom, które zazwyczaj nie lubią się bać. 

Chociaż muszę przyznać, że czytając pewien fragment o godzinie 23, w którym odgłosy porównywane były do szczurów drążących w ścianie lub kobiecych paznokci o mały włos nie dostałam zawału serca. Całkowicie skupiłam się na czytaniu i w tym momencie o moją szybę uderzył kabel od Internetu. To był jedyny moment, w którym byłam przerażona.

Autor postanowił wprowadzić do powieści wątek miłosny, co bardzo mi się spodobało. Od pierwszego spotkania Doroty i Tomasza możemy zorientować się, że tę dwójkę połączy coś więcej niż tylko śledztwo. I tak też się stało.

Ostatnio w każdej czytanej przez mnie książce żeńskie bohaterki strasznie mnie irytują. I tak było też w Fanaberii. Dorota to bohaterka, której nie da się nie obdarzyć sympatią. Jednak potrafiła mnie zirytować. Stanęła przed lustrem i zaczęła wywód, jaka ona jest brzydka, a gdy Tomasz powiedział jej, że jest bardzo piękna ona na to „nie mów tak, to nie prawda”. Rozumiem, gdyby bohaterka była nieatrakcyjna, ale wcale taka nie była. Druga cechą, która mnie w niej wkurzała to niekonsekwencja. Pchała się tam gdzie nie trzeba, chociaż inni jej to odradzali, a potem mdlała i się trzęsła ze strachu. 

Tomasz to przystojny i opiekuńczy mężczyzna. Skupia się na swojej pracy i nie odpuszcza dopóki nie zostanie ona wykonana. Jest miły, ale gdy ktoś mu podpadnie jest na tę osobę cięty i nie odpuszcza. I do tego jeszcze szarmancki wobec kobiet. Wlewa w siebie hektolitry kawy dziennie i wypala, co pięć minut papierosa. Naprawdę dziwię się, że ten bohater nie wylądował z tego powodu w szpitalu. 

-Nasi kumple cię zabiją, ty….. (wyzwiska)!

-Tomasz Radziejowski, Sosnowa 22a, zapraszam 
Jeżeli chodzi o postacie zjawy to wzbudzały we mnie smutek i litość. Jednak najczęściej odrazę i obrzydzenie. Moim zadaniem autor świetnie je przedstawił. Z istot tych wychodziły różne robactwa, z oczu płynęły różne mazie itp. 

W życiu szukamy odpowiedzi, poszukując ich najbardziej zawiłych rozwiązań; przekupując odmęty logiki, szukamy uzasadnień dla tak w gruncie bezzasadnych rzeczy jak miłość, przyjaźń i śmierć



Dialogi były miejscami zabawne, ale często były też sztuczne. Gdy dwójka znajomych rozmawia ze sobą prawie w każdym zdaniu nie używa swoich imion tylko zwracają się do siebie bezpośrednio. A w powieści było tak często, co dla mnie było trochę sztuczne. Po za tym Dorota, co chwilę za wszystko dziękowała. W powieści powielał się pewien schemat słowny. Za każdym razem bohaterka mówiła „Tomasz dziękuję”, na co odzyskiwała odpowiedź, „Za co Dorota”. Tak było za każdym razem. Jakby nie mogła powiedzieć od razu za co jest mu wdzięczna.Ale to tylko taki drobiazg. 

Podobno sny są projekcją naszych najbardziej ukrytych pragnień, czy wobec tego koszmary nie stanowią ekspresji naszych najgłębszych obaw i żalów?

Okładka jest bardzo mroczna i doskonale odzwierciedla to, co czytelnik otrzyma przewracając kolejne strony powieści. Jedyną wadą okładki jest odklejająca się folia. 

Jeżeli chodzi o wątek śledczy to sprawców poznajemy szybko, ale przynajmniej jak dla mnie nie byli oni głównymi podejrzanymi. Śledztwo poprowadzone było wolno, ale co jakiś czasu czytelnik otrzymuje kawałek układanki, który zamiast przybliżać do rozwiązania jeszcze bardziej oddalał. Za to plus dla autora. 

Autor nie tylko skupia się na wątku miłosnym, czy prowadzeniu śledztwa. W swojej powieści porusza takie tematy jak rytualne morderstwa dzieci, porwania, czy gwałty. 

Fanaberia była przyczyną śmierci trzynaściorga dzieci, które miały przed sobą całe życie. „Rzeź niewiniątek” była jak najbardziej słuszną nazwą.

Za takie zakończenia zabija się pisarzy hahah. Nie cierpię tej niepewności, co dalej z głównym bohaterem. Chociaż przyznaję, że koniec był dobry. 

Mimo kilku wad Fanaberia to udany debiut Łukasza Kotkowskiego. Miło spędziłam przy nim czas nie licząc mojej przygody z oknem hahah. Serdecznie wam ją polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

Łukasz Kotkowski

Książki bierze udział w akcji:

Udostępnij ten wpis /span>

8 komentarzy :

  1. Tematycznie to nie moje klimaty, choć recenzje czytałam z zainteresowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co ja bym dał, żeby na moim egzemplarzu znajdował się taki sam autograf, jak u Ciebie. Książkę nie czytałem, ale pochłonałęm. NIesamowita fabuła, genialne postaci i ciekawy pomysł. "Fanaberia" to jedna z moich ulubionych książek ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanowię sie nad tą pozycją jeszcze! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna recenzja, ale książka raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie by pewnie przeraziła i tak, muszę jej poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka mega, przyciąga wzrok. Wydaje mi się, że to książka idealna dla mojej młodszej siostry.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna recenzja, ale jeżeli nie jest to lektura w stylu Kinga, to nie jestem pewna czy przeczytam, jakoś nie lubię książek polskich autorów, no ale jeżeli zdarzy się okazja by ją przeczytać, ok, z przyjemnością - to wszystko dzięki Twojej recenzji ;)

    a poza tym - gratuluję! bardzo dobra robota, blog godny polecenia, chociaż mogłabyś recenzować jeszcze więcej książek - z przyjemnością bym sobie coś poczytała, bo też jestem molem książkowym ;)
    zdaje mi się że kiedyś ten blog już czytałam, ale nie pamiętam dokładnie... no nie ważne, zapraszam też do mnie, o ile interesujesz się choć trochę kinem indyjskim: http://blogbyasooran.blogspot.com Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli czytasz wpis to zostaw komentarz. Zajmie ci to minutkę a dla mnie ważna jest twoja opinia.

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.