8/08/2014

#32 - Dystrykt 121. Wybranka losu

Tytuł: Maria Wicik                                                   Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Oprawa: miękka
Ilość stron: 368


Nigdy nie wiemy, czym zaskoczy nas życie. Jednego dnia jest normalnie a już drugiego wszystko wywraca się do góry nogami. Życie jest pełne niespodzianek Doskonale przekonała się o tym główna bohaterka książki osiemnastoletniej Marii Wicik.

Jest rok 2029. Cywilizacja została poddana okrutnej próbie przetrwania. Wampiry przejęły władzę nad całym światem. Jedynym ratunkiem dla całej ludzkości są ogromne zbiorowiska ludzi, nazywane dystryktami. Ogrodzone grubymi i potężnymi murami, ochraniają przeżyłych przed krwiożerczymi bestiami, które za wszelką cenę próbują przedostać się do środka. Właśnie w jednym z nich żyje ona... Rosemary Collins, z pozoru zwykła siedemnastolatka, której życie usłane jest różami. Ma kochającą rodzinę, która bezgranicznie jej ufa, oraz dwie najlepsze przyjaciółki, które wiedzą o niej być może więcej niż ona sama.


Pewnego dnia jej życie wywraca się do góry nogami, kiedy dowiaduje się, że została szczęśliwie wybrana? Najpotężniejszy i Najstarszy wampir, Mitchell Valteros, władca całego świata, wybiera ją, jako swoją podopieczną. Od tego momentu jej bezpieczeństwo spoczywa w jego rękach. Na znak tej obietnicy otrzymuje bransoletkę, na której wygrawerowany jest symbol rodu Valterosa: dokładnie taką samą, jaką posiada sam władca. Rose zyskuje nadprzyrodzone moce, które dziwnym trafem zaczęły ukazywać się, kiedy w jej życiu pojawił się Mitchell. Powoli zaczyna przyzwyczajać się do nowych zdolności, kiedy w Dystrykcie dochodzi do brutalnych morderstw. Na domiar złego, Mitchell coraz częściej ją omija, ukrywając coś przed nią.

Czy zwykła nastolatka upora się z tak trudnym zadaniem, jakie na niej spoczywa? Czy razem ze swoimi przyjaciółmi i nowo poznanym Isaakiem odkryje, co tak naprawdę trapi Mitchella? Czy to właśnie ona rozwikła zagadkę przerażających zabójstw w Dystrykcie? A jeśli tak, czy potrafi stawić czoła tak okrutnej i przerażającej prawdzie?

Rosemary to z pozoru normalna nastolatka. Jednak wszystko się zmienia, gdy dowiaduje się, że została podopieczną najstarszego i najpotężniejszego wampira Mitchella. Pomysł na fabułę jest naprawdę bardzo dobry. Wydaje mi się, że na rynku wydawniczym nie było jeszcze czegoś takiego. To jakby połączenie Igrzysk śmierci, bo bohaterowie mieszkają w dystryktach tak jak w bestsellerowej trylogii i powieści o istotach nadprzyrodzonych. 

Powieść oparta jest w dużym stopniu na dialogach. To sprawiło, że książkę czytało się naprawdę szybko. Jednak czasem konwersacje między bohaterami były sztuczne. Nikt tak naprawdę nie użyłby takich słów w prawdziwym życiu. 

Chętnie dowiedziałabym się więcej o przeniesieniu mieszkańców do dystryktu. To było opisane trochę powierzchownie. Ale naprawdę liczę, że dowiem się czegoś więcej na ten temat w następnej części. 

Co do bohaterów to ubóstwiam panów, którzy w większość byli wampirami. Sama chętnie skusiłabym się na romans z którymś z nich. Nie dziwię się, że siostra głównej bohaterki nie mogła oprzeć się Liamowi a Rose wahała się między Mitchelem a Isaaciem. Sama nie potrafiłabym dokonać wyboru. Jednak nie myślcie, że to drugi Zmierzch. Nie było tu zwodzenia dwóch panów, którzy oczekiwali na jej decyzję. A co do bohaterek to wszystkie były takie trochę za słodkie i nijakie. Jedynie Alex, siostra, która nienawidziła swojego rodzeństwa a najbardziej Rose miała ostrzejszy charakterek. Pozostałe dziewczyny przedstawione były tak jakby nie miały żadnej wady. Był taki jeden moment, w którym Rose w końcu wybuchła i zaczęła krzyczeć na Mitchella. Chciałam więcej takiej właśnie dziewczyny, która umiała przeciwstawić się wampirowi i wykrzyczeć, co myśli. 

Czytając wychwyciłam sporo literówek i uważam, że wydawnictwo mogłoby trochę bardziej popracować nad korektą książki. Ja rozumiem, że przy pisaniu na komputerze robimy takie właśnie błędy, ale niektórzy czytelnicy są na tym punkcie uczuleni. 

Podoba mi się, że autorka wprowadziła nie tylko wampiry, ale także duchy, zombie, o których będzie znacznie więcej w następnym tomie. Główna bohaterka miała także nadprzyrodzone moce. Widziała przeszłość lub przyszłość. 

Gdybym poprawiała tę powieść wyrzuciłabym z połowę zaimków. Większość była nie potrzebna. Przez ich nadmiar zdarzało się dużo powtórzeń, bo co chwilę było używane imię bohatera. A można byłoby go nie dodawać albo zastąpić go innym rzeczownikiem.

Autorka zostawiła mnie z tymi trzema słowami, których chyba każdy mól książkowy nienawidzili, czyli „ciąg dalszy nastąpi…”. Zwracam się do wszystkich autorów tworzących na tej planecie. Nie róbcie tego czytelnikom. My chcemy wiedzieć, co będzie dalej. 

Marii Wicik wydać książkę pomogli między innymi wójt oraz Bank Spółdzielczy. To naprawdę miłe, że niektórzy pomagają młodym ludziom spełnić swoje marzenia. I oby więcej było takich osób. 

Mimo kilu wad naprawdę miło spędziłam czas przy książce „Dystrykt 121. Wybranka losu” i chętnie sięgnę po kolejną cześć. A wy moi drodzy czytelnicy, jeśli macie ochotę na lekką powieść z elementami fantasy to zachęcam was do przeczytania tej książki.

A o to dedykacja, za którą bardzo dziękuję autorce 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję : 

Maria Wicik
Książka  bierze udział w akcji:






Udostępnij ten wpis /span>

14 komentarzy :

  1. "Autorka zostawiła mnie z tymi dwoma słowami, których chyba każdy mól książkowy nienawidzili, czyli „ciąg dalszy nastąpi…”." to chyba trzy słowa? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahah ale gafę strzeliłam. Dziękuję za zauważenie tego błędu. Jak to dobrze mieć czytelników, którzy zauważą własnie takie rzeczy.

      Usuń
    2. Dobrze, że tak sądzisz - niektórzy myślą inaczej :)

      Usuń
  2. Ja także uwielbiam czy to książki czy filmy z wampirami, więc na pewno się skuszę na kupienie tej książki. Masz sporą rację, jeżeli chodzi o uczulenie na punkcie literówek, bo jednak niektórym na prawdę to przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja droga, to jest WFW. Tutaj korekta jest katastrofalna w każdej wydawanej pozycji, wiec powinnaś się przyzwyczaić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tsaa... wreszcie coś dla mnie. Gdyby jeszcze zamiast wampirów byli ludzie... Ale i tak dla mnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety to prawda. WFW jest do bani z korektą ;/
    Książka może być interesująca. Być może się za nią rozpatrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię takie książki, więc jak najbardziej z chęcią przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj nie, ja już mam dosyć wampirów, więc raczej sobie odpuszczę. Już mam po prostu przesyt, na dodatek fabuła jakoś mnie nie zaciekawiła. Nie mój styl ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie poznałabym tą historię ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo, że dałaś jej przeciętną notę, chętnie bym ją przeczytała :)
    Może kiedyś nadarzy się okazja ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dystrykt? Collins? Pachnie mi Igrzyskami :-)
    też jestem uczulona na punkcie literówek i błędów, dlatego sama staram sie ich nie robić ( co mi niestety nie wychodzi )
    Zniechęciłaś mnie trochę do tej książki ;)
    Zapraszam - http://kto-jest-wrogiem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Igrzyska + Wampiry z M.... (nigdy nie potrafiłam zapamiętać tej nazwy :/). Niemniej jednak z chęcią się zapoznam z tą pozycją :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwsze skojarzenie: Igrzyska Śmierci :D

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli czytasz wpis to zostaw komentarz. Zajmie ci to minutkę a dla mnie ważna jest twoja opinia.

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.