6/12/2016

#73 - Katie Alender || Od złej do przeklętej


Po przeczytaniu książki „Złe dziewczyny nie umierają” byłam bardzo ciekawa o czym będzie kolejna część ponieważ jak dla mnie historia została całkowicie zakończona. Nie wiedziałam, czy to będzie kontynuacja, czy tez zupełnie inna opowieść z podobnym klimatem. Dlatego też postanowiłam sięgnąć po drugą cześć serii. Czy tego żałuje?

Alexis jest ostatnią dziewczyną, po której można by się spodziewać, że zaprzeda czemuś swoją duszę. Ma wszystko, czego potrzeba do szczęścia – cudownego chłopaka, prawdziwą przyjaciółkę i ukochaną młodszą siostrę Kasey, odzyskaną po opętaniu przez złego ducha. Kiedy więc Kasey nawiązuje nowe znajomości, angażując się w działania pewnego klubu, Alexis jest przeszczęśliwa. Wydaje się, że przyjaźnie są właśnie tym, czego potrzebuje jej siostra. Członkinie klubu doświadczają jednak zadziwiającej metamorfozy, z nietowarzyskich dziwadeł przeistaczają się z dnia na dzień w przebojowe modniachy. Kto wie, co się za tym kryje? Czyżby Kasey znalazła się znów w niebezpieczeństwie? Jest tylko jeden sposób, żeby się o tym przekonać – Alexis i jej najlepsza przyjaciółka Megan decydują się wstąpić do klubu. Tylko czy to jest na pewno właściwa droga do celu? 

Podobno seria ma mieć trzeci tom, ale zupełnie mnie to nie obchodzi, bo na pewno po niego nie sięgnę. Czytając drugi tom nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy też płakać z zażenowania z tej historii, która była naprawdę śmiechu warta.

Katie Alander pisze w przystępny dla czytelnika sposób, przez co książkę czyta się szybko. Leki styl autorki to jedna z nielicznych zalet „Od złej do przeklętej”

Książka niesamowicie mnie zirytowała i nawet teraz, gdy piszę o niej nie mogę pozbyć się tego uczucia. Po pierwsze cała historia przedstawiona przez autorkę jest po prostu żenująca. Klub Promyczek zrzeszający piękne i utalentowane dziewczyny i duch, który nimi kieruje. Proszę was. To ma choć trochę wzbudzić w czytelniku strach?

Kolejną kwestią są bohaterowie. Jeszcze nikt tak dawno nie działał mi na nerwy. No może poza jedną osobą z mojego prywatnego życia, ale to nie ważne. Postacie z pierwszej części, które darzyłam sympatią stały się nieznośnymi bachorami, dla których liczy się tylko wygląd. Dobra to mogłabym jeszcze wytrzymać, ale Alexis, która, co pięć minut zmieniała zdanie, czy chce całkowicie oddać się duchowi i być najszczęśliwsza na świecie, czy jednak wieść swoje dawne i nudne życie. Podczas czytania błagałam w myślach, aby się w końcu zdecydowała na którąś opcję.

Jedną z nielicznych miłych kwestii tej części był Carter, którego bardzo polubiłam od samego początku mimo tego, że nie odgrywał wielkiej roli w całej opowieści. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale to jedyny bohater, którego darzyłam sympatią podczas czytania Od złej do przeklętej.


„Za każdym razem, kiedy usiłujesz mnie chronić, w ostatecznym rozrachunku łamiesz mi serce.”

Mój poziom irytacji sięgał z zenitu, gdy po raz setny czytałam słowa wypowiadane przez członkinie klubu „Promyczek” do drugiej dziewczyny : „Bądź promienna.”. Poważnie? „Bądź promienna” . Kto to wymyślił? Ach no tak Katie Alender. Nie ważne, że bohaterki miały jakieś problemy one zawsze miały być promienne. Jakby cegła spadła któreś na głowie też by zapewne którąś członkini usłyszała „bądź promienna”.

Kolejna kwestia to fakt, że książka należy do gatunku horror. Jedyne, co można uznać za mroczne w tej powieści to okładka. Nie wystarczy dodać do fabuły ducha, aby książkę zaliczyć do tego gatunku. Resztę pozostawię bez komentarza.

Pomimo lekkiego stylu i Cartera, którego bardzo polubiłam ta książka nie ma nic więcej ciekawego do zaprezentowania. Z przykrością muszę stwierdzić, że żałuję, że przeczytałam „Od złej do przeklętej”. Uważam, że moja przygoda powinna zakończyć się na pierwszym tomie, bo wtedy nie zepsułabym sobie mojej pozytywnej opinii. A teraz… no cóż co się stanie to się nie odstanie. Mi pozostaje jedynie życzyć żebyście były promienne jeżeli jakimś cudem sięgniecie po drugą cześć.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję: 

Udostępnij ten wpis /span>

2 komentarze :

  1. Oooo, to smutne! Niestety czasem się zdarzają takie lektury, które zwyczajnie zabierają nam tylko czas...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszej części nie czytałam, ale po Twojej recenzji wiem, że naa pewno nie sięgnę po drugą część ;)
    PS: Ostatnie zdanie w Twoim tekście wymiata! :D

    OdpowiedzUsuń

Jeżeli czytasz wpis to zostaw komentarz. Zajmie ci to minutkę a dla mnie ważna jest twoja opinia.

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.